Życie towrzyskie i jakiekolwiek

  Zainteresuj tematem więcej osób:


Strona 24 z 35

Koleś GOŚĆ 03-12-10 10:07

I znowu dla maturzystów:Czesc IIIPROLOG W WILNIE PRZY ULICY OSTROBRAMSKIEJ, W KLASZTORZE KS. KS. BAZYLIANÓW,PRZEROBIONYM NA WIEZIENIE STANU - CELA WIEZNIA A strzezcie sie ludzi, albowiem wasbeda wydawac do siedzacej rady i w boznicach swoich was biczowac beda.Mat. R. X. w.17.I do Starostów i do Królów bedziecie wodzeni na swiadectwo im i poganom.w. 18.I bedziecie w nienawisci u wszystkich dla imienia mego. Ale kto wytrwa az do konca, ten bedziezbawion.w. 22(Wiezien wsparty na oknie; spi)ANIOŁ STRÓZNiedobre, nieczułe dziecie!Ziemskie matki twej zasługi,Prosby jej na tamtym swiecieStrzegły długo wiek twój młodyOd pokusy i przygody:Jako róza, anioł sadów,DziadyWe dnie kwitnie, w noc jej wonieBronia senne dziecka skronieOd zarazy i owadów.Nieraz ja na prosbe matkiI za pozwoleniem bozemZstepowałem do twej chatki,Cichy, w cichej nocy cieniu:Zstepowałem na promieniuI stawałem nad twym łozem.Gdy cie noc ukołysała,Ja nad marzeniem namietnymStałem jak lilija biała,Schylona nad zródłem metnym.Nieraz dusza mnie twa zbrzydła,Alem w złych mysli naciskuSzukał dobrej, jak w mrowiskuSzukaja ziarnek kadzidła.Ledwie dobra mysl zaswieci,Brałem dusze twa za reke,Wiodłem w kraj, gdzie wiecznosc swieci,I spiewałem jej piosenke,Która rzadko ziemskie dzieciSłysza, rzadko i w uspieniu,A zapomna w odecknieniu.Jam ci przyszłe szczescie głosił,Na mych rekach w niebo nosił,A tys słyszał niebios dzwiekiJako pjanych uczt piosenki.Ja, syn chwały niesmiertelnej,Przybierałem wtenczas postacObrzydłej larwy piekielnej,By cie straszyc, by cie chłostac;- strona 29 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plTys przyjmował chłoste BogaJak dziki meczarnie wroga.I dusza twa w niepokoju,Ale z duma sie budziła,Jakby w niepamieci zdrojuPrzez noc cała mety piła.I pamiatki wyzszych swiatówW głab ciagnałes, jak kaskada,Gdy w podziemna przepasc wpada,Ciagnie liscie drzew i kwiatów.Natenczas gorzko płakałem,Oblicze tulac w me dłonie;Chciałem i długo nie smiałemKu niebieskiej wracac stronie,Bym nie spotkał twojej matki;Spyta sie: "Jaka nowinaZ kuli ziemskiej, z mojej chatki,Jaki sen był mego syna?"WIEZIEN(budzi sie strudzony i patrzy w okno - ranek)Nocy cicha, gdy wschodzisz, kto ciebie zapyta,Skad przychodzisz; gdy gwiazdy przed soba rozsiejesz,Kto z tych gwiazd tajnie przyszłej drogi twej wyczyta!"Zaszło słonce", wołaja astronomy z wiezy,Ale dlaczego zaszło, nikt nie odpowiada;Ciemnosci kryja ziemie i lud we snie lezy,Lecz dlaczego spia ludzie, zaden z nich nie bada.Przebudza sie bez czucia, jak bez czucia spali -Nie dziwi słonca dziwna, lecz codzienna głowa;Zmienia sie blask i ciemnosc jako straz pułkowa;Ale gdziez sa wodzowie, co jej rozkazali?A sen? - ach, ten swiat cichy, głuchy, tajemniczy,Zycie duszy, czyz nie jest warte badan ludzi!Któz jego miejsce zmierzy, kto jego czas zliczy!Trwozy sie człowiek spiacy - smieje sie, gdy zbudzi.Medrcy mówia, ze sen jest tylko przypomnienie -Medrcy przekleci!Czyz nie umiem rozróznic marzen od pamieci?Chyba mnie wmówia, ze moje wiezienieJest tylko wspomnienie.Mówia, ze senne czucie rozkoszy i kazniJest tylko gra wyobrazni; -Głupi! zaledwie z wiesci wyobraznia znajaI nam wieszczom o niej baja!Bywałem w niej, zmierzyłem lepiej jej przestrzenieI wiem, ze lezy za jej granica - marzenie.Predzej dzien bedzie noca, rozkosz bedzie kaznia,Niz sen bedzie pamiecia, mara wyobraznia.(kładnie sie i wstaje znowu - idzie do okna)Nie moge spoczac, te sny to strasza, to łudza:Jak te sny mie trudza!(drzemie)- strona 30 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plDUCHY NOCNEPuch czarny, puch miekki pod głowe podłózmy,Spiewajmy, a cicho - nie trwózmy, nie trwózmy.DUCH Z LEWEJ STRONYNoc smutna w wiezieniu, tam w miescie wesele,U stołów tam muzyki hucza;Przy pełnych kielichach spiewaja minstrele,Tam noca komety sie włócza:Komety z oczkami i z jasnym warkoczem.(Wiezien usypia)Kto po nich kieruje łódz w biegu,Ten zasnie na fali, w marzeniu uroczem,Na naszym przebudzi sie brzegu.ANIOŁMy uprosilismy Boga,By cie oddal w rece wroga.Samotnosc medrców mistrzyni.Jako prorok na pustyni,Dumaj o twym przeznaczeniu.CHÓR DUCHÓW NOCNYCHW dzien Bóg nam dokucza, lecz w nocy wesele,W noc pózna prózniaki sie tucza,I w nocy swobodniej spiewaja minstrele,Szatany piosenek ich ucza.Kto ranna mysl swieta przyniesie z koscioła,Kto rozmów poczciwych smak czuje,Noc-pjawka wyciagnie pobozna mysl z czoła,Noc-waz w ustach smaki zatruje.Spiewajmy nad sennym, my, nocy synowie,Usłuzmy, az bedzie nam sługa.Wpadnijmy mu w serce, biegajmy po głowie,Nasz bedzie - ach, gdyby spał długo!ANIOŁModlono sie za toba na ziemi i w niebie,Wkrótce musza tyrani na swiat puscic ciebie.WIEZIEN(budzi sie i mysli)Ty, co bliznich katujesz, wiezisz i wyrzynasz,I usmiechasz sie we dnie, i w wieczór ucztujesz;Czy ty z rana choc jeden sen twój przypominasz,A jeslis go przypomniał, czy ty go pojmujesz?(drzemie)ANIOŁTy bedziesz znowu wolny, my oznajmic przyszli.WIEZIEN- strona 31 -pobrano z lektury.nogazpolaka.pl(budzi sie)Bede wolny? - pamietam, ktos mi wczora prawił;Nie, skadze to, czy we snie? czy Bóg mi objawił?(zasypia)ANIOŁOWIEPilnujmy tylko, ach, pilnujmy mysli,Miedzy myslami bitwa juz stoczona.DUCHY Z LEWEJ STRONYPodwójmy napasc.DUCHY Z PRAWEJMy podwójmy straze.Czy zła mysl wygra, czy dobra pokona,Jutro sie w mowach i w dziełach pokaze;I jedna chwila tej bitwy wyrzekaNa całe zycie o losach człowieka.WIEZIENMam byc wolny - tak! nie wiem, skad przyszła nowina,Lecz ja znam, co byc wolnym z laski Moskwicina.Łotry zdejma mi tylko z rak i nóg kajdany,Ale wtłocza na dusze - ja bede wygnany!Błakac sie w cudzoziemców, w nieprzyjaciół tłumie,Ja spiewak, - i nikt z mojej piesni nie zrozumieNic - oprócz niekształtnego i marnego dzwieku.Łotry, tej jednej broni z rak mi nie wydarły,Ale mi ja zepsuto, przełamano w reku;Zywy, zostane dla mej ojczyzny umarły,I mysl legnie zamknieta w duszy mojej cieniu,Jako dyjament w brudnym zawarty kamieniu.(wstaje i pisze weglem z jednej stronyD. O. M.GUSTAVUSOBIIT M. D. CCC. XXIIICALENDIS NOVEMBRIS(z drugiej stronyHIC NATUS ESTCONRADUSM. D. CCC. XXIIICALENDIS NOVEMBRIS(wspiera sie na oknie - usypia)DUCHCzłowieku! gdybys wiedział, jaka twoja władza!Kiedy mysl w twojej głowie, jako iskra w chmurze,Zabłysnie niewidzialna, obłoki zgromadza,I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze;Gdybys wiedział, ze ledwie jedne mysl rozniecisz,Juz czekaja w milczeniu, jak gromu zywioły,Tak czekaja twej mysli - szatan i anioły:Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaswiecisz;- strona 32 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plA ty jak obłok górny, ale błedny, pałaszI sam nie wiesz, gdzie lecisz, sam nie wiesz, co zdziałasz.Ludzie! kazdy z was mógłby, samotny, wieziony,Mysla i wiara zwalac i podzwigac trony.AKT I SCENA IKORYTARZ - STRAZ Z KARABINAMI STOI OPODAL - KILKU- WIEZNIÓW MŁODYCH ZESWIECAMI WYCHODZA Z CEL SWOICH - PÓŁNOCJAKUBCzy mozna? - obaczym sie?ADOLFStraz gorzałke pije:Kapral nasz.JAKUBKtóra biła?ADOLFPółnoc niedaleko.JAKUBAle jak nas ront złowi, kaprala zasieka.ADOLFTylko zgas swiece; - widzisz - ogien w okna bije.(gasza swiece)Ront dziecinstwo! ront musi do wrót długo pukac,Dac hasło i odebrac, musi kluczów szukac: -Potem - długi korytarz, - nim nas runt zacapi,Rozbiezym sie, drzwi zamkna, kazdy padł i chrapi.(inni wieznie, wywalani z celi, wychodza)ZEGOTADobry wieczór.KONRADI ty tu!KS. LWOWICZI wy tu?SOBOLEWSKII ja tu.FREJENDA wiecie co, Zegoto, idziem do twej celi,Swiezy wiezien dzis wstapił do nowicyjatu,I ma komin; tam dobry ogien bedziem mieli,A przy tym nowosc, - dobrze widziec nowe sciany.SOBOLEWSKIZegoto! a, jak sie masz; - i ty tu, kochany!- strona 33 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plZEGOTAU mnie cela trzy kroki; was taka gromada.FREJENDWiecie co, pójdzmy lepiej do celi Konrada.Najdalsza jest, przytyka do muru koscioła;Nie słychac stamtad, choc kto spiewa albo woła.Mysle dzis głosno gadac i chce spiewac wiele;W miescie pomysla, ze to spiewaja w kosciele.Jutro jest Narodzenie Boze. - Eh - koledzy,Mam i kilka butelek.JAKUBBez kaprala wiedzy?FREJENDKapral poczciwy, i sam z butelek skorzysta,Przy tym jest Polak, dawny nasz legijonista,Którego car przerobił gwałtem na Moskala.Kapral dobry katolik, i wiezniom pozwalaPrzepedzic wieczór swietej Wigiliji razem.JAKUBGdyby sie dowiedzieli, nie uszłoby płazem.(Wchodza do celi Konrada, nakładaja ogien w kominie i zapalaja swiece. - Cela Konrada jak wPrologu)KS. LWOWICZI skadze sie tu wziałes, Zegoto kochany?Kiedy?ZEGOTADzis mie porwali z domu, ze stodoły.KS. LWOWICZI ty byłes gospodarz?ZEGOTAJaki! zawołany.Zebys ty widział moje merynosy, woły!Ja, co pierwej nie znałem, co owies, co słoma,Mam sławe najlepszego w Litwie ekonoma.JAKUBWzieto cie niespodzianie?ZEGOTAOd dawna słyszałemO jakims w Wilnie sledztwie; dom mój blisko drogi.Widac było kibitki latajace czwałemI co noc nas przerazał poczty dzwiek złowrogi.Nieraz gdysmy wieczorem do stołu zasiedliI ktos zartem uderzył w szklanke noza trzonkiem,- strona 34 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plDrzały kobiety nasze, staruszkowie bledli,Myslac, ze juz zajezdza feldjeger ze dzwonkiem.Lecz nie wiedziałem, kogo szukaja i za co,Nie nalezałem dotad do zadnego spisku.Sadze, ze rzad to sledztwo wynalazł dla zysku,Ze sie wiezniowie nasi porzadnie opłacaI powróca do domu.TOMASZTaka masz nadzieje?ZEGOTAJuzci przeciez bez winy w Sybir nas nie wysla;A jakaz wine nasza znajda lub wymysla?Milczycie, - wytłumaczciez, co sie tutaj dzieje,O co nas oskarzono, jaki powód sprawy?TOMASZPowód - ze Nowosilcow przybył tu z Warszawy.Znasz zapewne charakter pana Senatora.Wiesz, ze juz był w niełasce u imperatora,Ze zysk dawniejszych łupiestw przepił i roztrwonił,Stracił u kupców kredyt i ostatkiem gonił.Bo pomimo najwiekszych staran i zabiegówNie moze w Polsce spisku zadnego wysledzic;Wiec postanowił swiezy kraj, Litwe, nawiedzic,I tu przeniósł sie z całym głównym sztabem szpiegów.Zeby zas mógł bezkarnie po Litwie pladrowacI na nowo sie w łaske samodzierzcy wkrecic,Musi z towarzystw naszych wielka rzecz wysnowacI nowych wiele ofiar carowi poswiecic.ZEGOTALecz my sie uniewinnim -TOMASZBronic sie daremnie -I sledztwo, i sad cały toczy sie tajemnie;Nikomu nie powiedza, za co oskarzony,Ten, co nas skarzy, naszej ma słuchac obrony;On gwałtem chce nas karac - nie uniknieni kary.Został nam jeszcze srodek smutny - lecz jedyny:Kilku z nas poswiecimy wrogom na ofiary,I ci na siebie musza przyjac wszystkich winy.Ja stałem na waszego towarzystwa czele,Mam obowiazek cierpiec za was, przyjaciele;Dodajcie mi wybranych jeszcze kilku braci,Z takich, co sa sieroty, starsi, niezonaci,Których zguba niewiele serc w Litwie zakrwawi,A młodszych, potrzebniejszych z rak wroga wybawi.ZEGOTAWiec az do tego przyszło?- strona 35 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plJAKUBPatrz, jak sie zasmucił.Nie wiedział, ze dom moze na zawsze porzucił.FREJENDNasz Jacek musiał zone zostawic w połogu,A nie płacze -FELIKS KÓŁAKOWSKIMa płakac? owszem - chwała Bogu.Jesli powije syna, przyszłosc mu wywieszcze -Daj mi no reke - jestem troche chiromanta,Wywróze tobie przyszłosc twojego infanta.(patrzac na reke)Jesli bedzie poczciwy, pod moskiewskim rzademSpotka sie niezawodnie z kibitka i sadem;A kto wie, moze wszystkich nas znajdzie tu jeszcze -Lubie synów, to nasi przyszli towarzysze.ZEGOTAWy tu długo siedzicie?FREJENDSkadze date wiedziec?Kalendarza nie mamy, nikt listów nie pisze;To gorsza, ze nie wiemy, póki mamy siedziec.SUZINJa mam u okna pare drewnianych firanekI nie wiem nawet, kiedy mrok, a kiedy ranek.FREJENDAle pytaj Tomasza, patryjarche biedy;Najwiekszy szczupak, on tez pierwszy wpadł do matni;On nas tu wszystkich przyjał i wyjdzie ostatni,Wie o wszystkich, kto przybył, skad przybył i kiedy.SUZINTo pan Tomasz! ja poznac nie mogłem Tomasza.Daj mi reke, znałes mie krótko i niewiele:Wtenczas tak była droga wszystkim przyjazn wasza,Otaczali was liczni, blizsi przyjaciele;Nie dojrzałes mie w tłumie, lecz ja ciebie znałem,Wiem, cos zrobił, cos cierpiał, zebys nas ocalił; -Odtad bede sie z twojej znajomosci chwalił,I w dzien zgonu przypomne - z Tomaszem płakałem.FREJENDAle dla Boga, po co te łzy, płacze, zgroza.Patrz - Tomasz, gdy był wolny, miał na swoim czoleWypisano wielkimi literami: "koza".Dzis w wiezieniu jak w domu, jak w swoim zywiole.- strona 36 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plOn był na swiecie jako grzyby kryptogamy,Wiedniał i schnał od słonca; - wsadzony do lochu,Kiedy my, słoneczniki, bledniejem, zdychamy,On rozwija sie, kwitnie i tyje po trochu.Ale tez wział pan Tomasz kuracyja modna,Sławna teraz na swiecie kuracyja głodna.ZEGOTA(do Tomasza)Głodem ciebie morzono?FREJENDDodawano strawy;Ale gdybys ja widział, - widok to ciekawy!Dosc było taka strawa w pokoju zakadzic,Azeby myszy wytruc i swierszcze wygładzic.ZEGOTAI jakze ty jesc mogłes!TOMASZTydzien nic nie jadłem,Potem jesc próbowałem, potem z sił opadłem;Potem jak po truciznie czułem bole, kłucia,Potem kilka tygodni lezałem bez czucia.Nie wiem, ile i jakiem choroby przebywał.Bo nie było doktora, co by je nazywał.Wreszcie jam wstał, jadł znowu i do sił przychodził,I zdaje mi sie, zem sie do tej strawy zrodził.FREJEND(z wymuszona wesołoscia)Wierzcie mi, tam za koza same urojenia;Kto tu był, sekret kuchni i mieszkan przeniknał:Jesc, mieszkac, zle czy dobrze - skutek przywyknienia.Pytał raz Litwin, nie wiem, diabła czy Pinczuka:"Dlaczego siedzisz w błocie?" - "Siedze bomprzywyknał".JAKUBAlez przywyknac, bracie!FREJENDNa tym cała sztuka.JAKUBJa tu siedze podobno od osmiu miesiecy,A tak tesknie jak pierwej, nie mniej -FREJENDI nic wiecej?Pan Tomasz tak przywyknał, ze mu powiew zdrowyzaraz piersi obciaza, robi zawrót głowy.- strona 37 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plOn odwyknał oddychac, nie wychodzi z celi -Jesli go stad wypedza, koza sie opłaci:Bo on potem ni grosza na wino nie straci,Tylko łyknie powietrza i wnet sie podchmieli.TOMASZWolałbym byc pod ziemia, w głodzie i chorobie,Znosic kije i gorsze nizli kije - sledztwo,Niz tu, w lepszym wiezieniu, miec was za sasiedztwo. -Łotry! wszystkich nas w jednym chca zakopac grobie.FREJENDJak to? wiec płaczesz po nas? - masz kogo załowac.Czy nie mnie? pytam, jaka korzysc z mego zycia?Jeszcze w wojnie - mam jakis talencik do bicia,I mógłbym kilku doncom grzbiety naszpikowac.Ale w pokoju - cóz stad, ze lat sto przezyjeI bede klał Moskalów, i umre - i zgnije.Na wolnosci wiek cały byłbym mizerakiem,Jak proch, albo jak wino miernego gatunku; -Dzis, gdy wino zatknieto, proch przybito kłakiemW kozie mam cała wartosc butli i ładunku.Wytchnałbym sie jak wino z otwartej konewki;Spaliłbym jak proch lekko z otwartej panewki.Lecz jesli mie w łancuchach stad na Sybir wysla,Obacza mie Litwini bracia i pomysla:Wszakci to krew szlachecka, to młódz nasza ginie,Poczekaj, zbójco caru, czekaj, Moskwicinie! -Taki jak ja, Tomaszu, dałby sie powiesic,Zebys ty jedne chwile zył na swiecie dłuzej:Taki jak ja - ojczyznie tylko smiercia słuzy;Umarłbym dziesiec razy, byle cie raz wskrzesic, -Ciebie, lub ponurego poete Konrada,Który nam o przyszłosci, jak Cygan, powiada. -(do Konrada)Wierze, bo Tomasz mówił, zes ty spiewak wielki,Kocham cie, bos podobny takze do butelki:Rozlewasz piesn, uczuciem, zapałem oddychasz,Pijem, czujem, a ciebie ubywa - usychasz.(bierze za reke Konrada i łzy sobie ociera)(do Tomasza i Konrada)Wy wiecie, ze was kocham, ale mozna kochac,Nie płakac. Otóz, bracia, osuszcie łzy wasze; -Bo jak sie raz rozczule i jak zaczne szlochac,I herbaty nie zrobie, i ogien zagasze.(robi herbate)(chwila milczenia)KS. LWOWICZPrawda, zle przyjmujemy nowego przybysza;(Pokazujac Zegote)W Litwie zły to znak płakac we dniu inkrutowin -Czy nie dosyc w dzien milczym! - he? - jak długa cisza.- strona 38 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plJAKUBCzy nie ma nowin z miasta?WSZYSCYNowin?KS. LWOWICZZadnych nowin?ADOLFJan dzis chodził na sledztwo, był godzine w miescie,Ale milczy i smutny; - i jak widac z miny,Nie ma ochoty gadac:KILKU Z WIEZNIÓWNo, Janie! Nowiny?JAN SOBOLEWSKI(ponuro)Niedobre - dzis - na Sybir - kibitek dwadziescieWywiezli.ZEGOTAKogo? - naszych?JANStudentów ze Zmudzi.WSZYSCYNa Sybir?JANI paradnie! - było mnóstwo ludzi.KILKUWywiezliJANSam widziałem.JACEKWidziałes! - i megoBrata wywiezli? - wszystkich?JANWszystkich, - do jednego.Sam widziałem. - Wracajac, prosiłem kapralaZatrzymac sie; pozwolił chwilke. Stałem z dala,Skryłem sie za słupami koscioła. W koscieleWłasnie msza była; - ludu zebrało sie wiele.Nagle lud cały runał przeze drzwi nawałem,Z koscioła ku wiezieniu. Stałem pod przysionkiem,- strona 39 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plI kosciół tak był pusty, ze w głebi widziałemKsiedza z kielichem w reku i chłopca ze dzwonkiem.Lud otoczył wiezienie nieruchomym wałem;Od bram wiezienia na plac, jak w wielkie obrzedy,Wojsko z bronia, z bebnami stało we dwa rzedy;W posrodku nich kibitki. - Patrze, z placu sadziPolicmejster na koniu; - z miny zgadłbys łatwo,Ze wielki człowiek, wielki tryumf poprowadzi:Tryumf Cara północy, zwyciezcy - nad dziatwa. -Wkrótce znak dano bebnem i ratusz otwarty -Widziałem ich: - za kazdym z bagnetem szły warty,Małe chłopcy, znedzniałe, wszyscy jak rekruciZ golonymi głowami; - na nogach okuci.Biedne chłopcy! - najmłodszy, dziesiec lat, nieboze,Skarzył sie, ze łancucha podzwignac nie moze;I pokazywał noge skrwawiona i naga.Policmejster przejezdza, pyta, czego zadał;Policmejster człek ludzki, sam łancuch ogladał:"Dziesiec funtów, zgadza sie z przepisana waga".Wywiedli Janczewskiego; - poznałem, oszpetniał,Sczerniał, schudł, ale jakos dziwnie wyszlachetniał.Ten przed rokiem swawolny, ładny chłopczyk mały,Dzis pogladał z kibitki, jak z odludnej skałyÓw Cesarz! - okiem dumnym, suchym i pogodnym;To zdawał sie pocieszac spólników niewoli,To lud zegnał usmiechem, gorzkim, lecz łagodnym,Jak gdyby im chciał mówic: nie bardzo mie boli.Wtem zdało mi sie, ze mnie napotkał oczyma,I nie widzac, ze kapral za suknia mie trzyma,Myslał, zem uwolniony; - dłon swa ucałował,I skinał ku mnie, jakby zegnał i winszował; -I wszystkich oczy nagle zwróciły sie ku mnie,A kapral ciagnał gwałtem, azebym sie schował;Nie chciałem, tylkom stanał blizej przy kolumnie.Uwazałem na wieznia postawe i ruchy: -On postrzegł, ze lud płacze patrzac na łancuchy,Wstrzasł noga łancuch, na znak, ze mu niezbyt ciezył. -A wtem zacieto konia, - kibitka runeła -On zdjał z głowy kapelusz, wstał i głos natezył,I trzykroc krzyknał: "Jeszcze Polska nie zgineła". -Wpadli w tłum; - ale długo ta reka ku niebu,Kapelusz czarny jako choragiew pogrzebu,Głowa, z której włos przemoc odarła bezwstydna,Głowa niezawstydzona, dumna, z dala widna,Co wszystkim swa niewinnosc i hanbe obwieszczaI wystaje z czarnego tylu głów natłoku,Jak z morza łeb delfina, nawałnicy wieszcza,Ta reka i ta głowa zostały mi w oku,I zostana w mej mysli, - i w drodze zywotaJak kompas pokaza mi, powioda, gdzie cnota:Jesli zapomne o nich, Ty, Boze na niebie,Zapomnij o mnie. -- strona 40 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plKS. LWOWICZAmen za was.KAZDY Z WIEZNIÓWI za siebie.JAN SOBOLEWSKITymczasem zajezdzały inne rzedem długimKibitki; - ich wsadzano jednego po drugim.Rzuciłem wzrok po ludu scisnionego kupie,Po wojsku, - wszystkie twarze pobladły jak trupie;A w takim tłumie taka była cichosc głucha,Zem słyszał kazdy krok ich, kazdy dzwiek łancucha.Dziwna rzecz! wszyscy czuli, jak nieludzka kara:Lud, wojsko czuje, - milczy, - tak boja sie cara.Wywiedli ostatniego; - zdało sie, ze wzbraniał,Lecz on biedny isc nie mógł, co chwila sie słaniał,Z wolna schodził ze schodów i ledwie na drugiSzczebel stapił, stoczył sie i upadł jak długi;To Wasilewski, siedział tu w naszym sasiedztwie;Dano mu tyle kijów onegdaj na sledztwie,Ze mu odtad krwi kropli w twarzy nie zostało.Zołnierz przyszedł i podjał z ziemi jego ciało,Niósł w kibitke na reku, ale reka drugaTajemnie łzy ocierał; - niósł powoli, długo;Wasilewski nie zemdlał, nie zwisnał, nie ciezał,Ale jak padł na ziemie prosto, tak otezał.Niesiony, jak słup sterczał i jak z krzyza zdjeteRece miał nad barkami zołnierza rozpiete;Oczy straszne, zbielałe, szeroko rozwarte; -I lud oczy i usta otworzył; - i razemJedno westchnienie z piersi tysiaca wydarte,Głebokie i podziemne jekneło dokoła,Jak gdyby jekły wszystkie groby spod koscioła.Komenda je zgłuszyła bebnem i rozkazem:"Do broni - marsz!" - ruszono, a srodkiem ulicyPusciła sie kibitka lotem błyskawicy.Jedna pusta; - był wiezien, ale niewidomy;Reke tylko do ludu wyciagnał spod słomy,Sina, rozwarta, trupia; trzasł nia, jakby zegnał;Kibitka w tłum wjechała; - nim bicz tłumy przegnał,Staneli przed kosciołem; i własnie w tej chwiliSłyszałem dzwonek, kiedy trupa przewozili.Spojrzałem w kosciół pusty i reke kapłanskaWidziałem, podnoszaca ciało i krew Panska,I rzekłem: Panie! Ty, co sadami PiłataPrzelałes krew niewinna dla zbawienia swiata,Przyjm te spod sadów cara ofiare dziecinna,Nie tak swieta ni wielka, lecz równie niewinna.(długie milczenie)JÓZEFCzytałem ja o wojnach; - w dawnych, dzikich czasach,- strona 41 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plPisza, ze tak okropne wojny prowadzono,Ze nieprzyjaciel drzewom nie przepuszczał w lasachI ze z drzewami na pniu zasiewy palono.Ale car medrszy, srozej, głebiej Polske krwawi,On nawet ziarna zboza zabiera i dławi;Sam szatan mu metode zniszczenia tłumaczy.KÓŁAKOWSKII uczniowi najlepsza nagrode wyznaczy.(chwila milczenia)KS. LWOWICZBracia, kto wie, ów wiezien moze jeszcze zyje;Pan Bóg to sam wie tylko i kiedys odkryje.Ja, jak ksiadz, pomodle sie, i wam radze szczerzeZmówic za meczennika spoczynek pacierze. -Kto wie, jaka nas wszystkich czeka jutro dola.ADOLFZmówze i po Ksawerym pacierz, jesli wola;Wiesz, ze on, nim go wzieli, w łeb sobie wystrzelił.FREJENDŁebski! - To z nami uczty wesołe on dzielił,Jak przyszło dzielic biede, on w nogi ze swiata.KS. LWOWICZNiezle by i za tego pomodlic sie brata.JANKOWSKIWiesz, ksieze: dalibógze, drwie ja z twojej wiary:Cóz stad, chocbym był gorszym niz Turki, Tatary,Chocbym został złodziejem, szpiegiem, rozbójnikiem,Austryjakiem, Prusakiem, carskim urzednikiem;Jeszcze tak predko bozej nie lekam sie kary; -Wasilewski zabity, my tu - a sa cary.FREJENDToz chciałem mówic, dobrze, zes ty za mnie zgrzeszył; -Ale pozwól odetchnac, bom całkiem osłupiał.Słuchajac tych powiesci - człek spłakał sie, zgłupiał.Ej, Feliksie, zebys ty nas troche pocieszył!Ty, jesli zechcesz, w piekle diabła bys rozsmieszył.KILKU WIEZNIÓWZgoda, zgoda, Feliksie, musisz gadac, spiewac,Feliks ma głos, hej, Frejend, hej, wina nalewac.ZEGOTAStójcie na chwile - ja tez szlachcic sejmikowy,Choc ostatni przybyłem, nie chce cicho siedziec;Józef nam cos o ziarnkach mówił, - na te mowyGospodarz winien z miejsca swego odpowiedziec.- strona 42 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plLubo car wszystkie ziarna naszego ogroduChce zabrac i zakopac w ziemie w swoim carstwie,Bedzie drozyzna, ale nie bójcie sie głodu;Pan Antoni juz pisał o tym gospodarstwie.JEDEN Z WIEZNIÓWJaki Antoni?ZEGOTAZnacie bajke Goreckiego?A raczej prawde?KILKUJaka? Powiedz nam, kolego.ZEGOTAGdy Bóg wygnał grzesznika z rajskiego ogrodu,Nie chciał przecie, azeby człowiek umarł z głodu;I rozkazał aniołom zboze przysposobicI rozsypac ziarnami po drodze człowieka.Przyszedł Adam, znalazł je, obejrzał z dalekaI odszedł; bo nie wiedział, co ze zbozem robic.Az w nocy przyszedł diabeł madry i tak rzecze:"Niedaremnie tu Pan Bóg rozsypał garsc zyta,Musi tu byc w tych ziarnach jakas moc ukryta;Schowajmy je, nim człowiek ich wartosc dociecze".Zrobił rogiem rów w ziemi i nasypał zytem,Naplwał i ziemia nakrył, i przybił kopytem; -Dumny i rad, ze boze zamiary przeniknał,Całym gardłem rozsmiał sie i ryknał, i zniknał.Az tu wiosna, na wielkie diabła zadziwienie,Wyrasta trawa, kwiecie, kłosy i nasienie.O wy! co tylko na swiat idziecie z północa,Chytrosc rozumem, a złosc nazywacie moca;Kto z was wiare i wolnosc znajdzie i zagrzebie,Mysli Boga oszukac - oszuka sam siebie.JAKUBBrawo Antoni! pewnie Warszawe nawiedziI za te bajke znowu z rok w kozie posiedzi.FREJENDDobre to - lecz ja znowu do Feliksa wracam.Wasze bajki - i co mi to za poezyje,Gdzie musze głowe trudnic, nizli sens namacam;Nasz Feliks z piosenkami niech zyje i pije!(nalewa mu wino)JANKOWSKIA Lwowicz co? - on pacierz po umarłych mówi!Posłuchajcie, zaspiewam piosnke Lwowiczowi.(spiewa)Mówcie, jesli wola czyja,- strona 43 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plJezus Maryja.Nim uwierze, ze nam sprzyjaJezus Maryja:Niech wprzód łotrów powybijaJezus Maryja.Tam car jak dzika bestyja,Jezus Maryja!Tu Nowosilcow jak zmija,Jezus Maryja!Póki cała carska szyja,Jezus Maryja,Póki Nowosilcow pija,Jezus Maryja,Nie uwierze, ze nam sprzyjaJezus Maryja.KONRADSłuchaj, ty! - tych mnie imion przy kielichach wara,Dawno nie wiem, gdzie moja podziała sie wiara,Nie mieszam sie do wszystkich swietych z litaniji,Lecz nie dozwole bluznic imienia Maryi.KAPRAL(podchodzac do Konrada)Dobrze, ze Panu jedno to zostało imie -Choc szuler zgrany wszystko wyrzuci z kalety,Nie zgrał sie, póki jedna ma sztuke monety.Znajdzie ja w dzien szczesliwy, wiec z kalety wyjmie,Wiec da w handel na procent, Bóg pobłogosławi,I wiekszy skarb przed smiercia, nizli miał, zostawi.To imie, Panie, nie zart - wiec mnie sie zdarzyłoW Hiszpaniji, lat temu - o, to dawno było,Nim car mie tym oszpecił mundurem szelmowskim -Wiec byłem w legijonach, naprzód pod Dabrowskim,A potem wszedłem w sławny pułk Sobolewskiego.SOBOLEWSKITo mój brat!KAPRALO mój Boze! pokój duszy jego!Walny zołnierz - tak - zginał od pieciu kul razem;Nawet podobny Panu. - Otóz - wiec z rozkazemBrata Pana jechałem w miasteczko Lamego -Jak dzis pamietam - wiec tam byli Francuziska:Ten gra w kosci, ten w karty, ten dziewczeta sciska -Nuz beczec; - kazdy Francuz, jak podpije, beczy.Jak zaczna tedy spiewac wszyscy nic do rzeczy,Siwobrode wasale takie piesni tłuste!Az był wstyd mnie młodemu. - Z rozpusty w rozpuste,Dalej bredzic na swietych; - otóz z wiekszych w wiekszeGrzechy lazac, nuz bluznic na Panne Najswietsze -A trzeba wiedziec, ze mam patent sodalisa- strona 44 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plI z powinnosci bronie Maryi imienia -Wiec ja im perswadowac: - Stulcie pysk, do bisa!Wiec umilkli, nie chcac miec ze mna do czynienia. -(Konrad zamysla sie, inni zaczynaja rozmowe)Ale no Pan posłuchaj, co sie stad wyswieci.Po zwadzie poszlismy spac, wszyscy dobrze cieci -Az w nocy trabia na kon - zaczna obóz trwozyc -Francuzi nuz do czapek, i nie moga włozyc: -Bo nie było na co wdziac, - bo kazdego główkaByła slicznie odcieta nozem jak makówka.Szelma gospodarz porznał jak kury w folwarku; -Patrze, wiec moja głowa została na karku;W czapce kartka łacinska, pismo nie wiem czyje:"Viwat Polonus, unus defensor Mariae".Otóz widzisz Pan, ze ja tym imieniem zyje.JEDEN Z WIEZNIÓWFeliksie, musisz spiewac; nalac mu herbatyCzy wina. -FELIKSJednogłosnie decyduja braty,Ze musze byc wesoły. Chociaz serce peka,Feliks bedzie wesoły i bedzie piosenka.(spiewa)Nie dbam, jaka spadnie kara,Mina, Sybir czy kajdany.Zawsze ja wierny poddanyPracowac bede dla cara.W minach kruszec kujac młotem,Pomysle: ta mina szaraTo zelazo, - z niego potemZrobi ktos topór na cara.Gdy bede na zaludnieniu,Pojme córeczke Tatara;Moze w moim pokoleniuZrodzi sie Palen dla cara.Gdy w kolonijach osiede,Ogród zorze, grzedy skopie,A na nich co rok siac bedeSame lny, same konopie.Z konopi ktos zrobi nici -Srebrem obwita nic szaraMoze sie kiedys poszczyci,Ze bedzie szarfa dla cara.CHÓR(spiewa)Zrodzi sie Palen dla carara-ra-ra-ra-ra-ra-SUZINLecz cóz to Konrad cicho zasepiony siedzi,- strona 45 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plJakby obliczał swoje grzechy do spowiedzi?Feliksie, on nie słyszał zgoła twoich pieni;Konradzie! - patrzcie - zbladnał, znowu sie czerwieni.Czy on słaby?FELIKSStój, cicho - zgadłem, ze tak bedzie -O, my znamy Konrada, co to znaczy, wiemy.Północ jego godzina. - Teraz Feliks niemy,Teraz, bracia, piosenke lepsza posłyszemy.Ale muzyki trzeba; - ty masz flet, Frejendzie,Graj dawna jego nute, a my cicho stójmyI kiedy trzeba, głosy do chóru nastrójmy.JÓZEF(patrzac na Konrada)Bracia! duch jego uszedł i bładzi daleko:Jeszcze nie wrócił - moze przyszłosc w gwiazdach czyta,Moze sie tam z duchami znajomymi wita,I one mu powiedza, czego z gwiazd docieka.Jak dziwne oczy - błyszczy ogien pod powieka,A oko nic nie mówi i o nic nie pyta;Duszy teraz w nich nie ma; błyszcza jak ogniskaZostawione od wojska, które w nocy cieniuNa daleka wyprawe ruszyło w milczeniu -Nim zgasna, wojsko wróci na swe stanowiska.(Frejend próbuje róznych nut)KONRAD(spiewa)Piesn ma była juz w grobie, juz chłodna, -Krew poczuła - spod ziemi wyglada -I jak upiór powstaje krwi głodna:I krwi zada, krwi zada, krwi zada.Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga,Z Bogiem i chocby mimo Boga!(chór powtarza)I Piesn mówi: ja pójde wieczorem,Naprzód braci rodaków gryzc musze,Komu tylko zapuszcze kły w dusze,Ten jak ja musi zostac upiorem.Tak! zemsta, zemsta, etc. etc.Potem pójdziem, krew wroga wypijem,Ciało jego rozrabiem toporem:Rece, nogi gwozdziami przybijem,By nie powstał i nie był upiorem.Z dusza jego do piekła isc musim,Wszyscy razem na duszy usiedziem,Póki z niej niesmiertelnosc wydusim,Póki ona czuc bedzie, gryzc bedziem.Tak! zemsta, zemsta, etc. etc.KS. LWOWICZ- strona 46 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plKonradzie, stój, dla Boga, to jest piesn poganska.KAPRALJak on okropnie patrzy, - to jest piesn szatanska.(przestaja spiewac)KONRAD(Z towarzyszeniem fletu)Wznosze sie! lece! tam, na szczyt opoki -Juz nad plemieniem człowieczem,Miedzy proroki.Stad ja przyszłosci brudne obłokiRozcinam moja zrenica jak mieczem;Rekami jak wichrami mgły jej rozdzieram -Juz widno - jasno - z góry na ludy spozieram -Tam ksiega sybilinska przyszłych losów swiata -Tam, na dole!Patrz, patrz, przyszłe wypadki i nastepne lata,Jak drobne ptaki, gdy orła postrzega,Mnie, orła na niebie!Patrz, jak do ziemi przypadaja, biega,Jak sie stado w piasek grzebie -Za nimi, hej, za nimi oczy me sokole,Oczy błyskawice,Za nimi szpony moje! - dostrzege je, schwyce.Cóz to? jaki ptak powstał i roztacza pióra,Zasłania wszystkich, okiem mie wyzywa;Skrzydła ma czarne jak burzliwa chmura,A szerokie i długie na kształt teczy łuku.I niebo całe zakrywa -To kruk olbrzymi - ktos ty? - ktos ty, kruku?Ktos ty? -jam orzeł! - patrzy kruk - mysl uroje placze!Ktos ty? - jam gromowłady! -Spojrzał na mnie - w oczy mie jak dymem uderzył,Mysli moje miesza - placze -KILKU WIEZNIÓWCo on mówi! - co - co to - patrz, patrz, jaki blady!(porywaja Konrada)Uspokój sie...KONRADStój! stójcie! - jam sie z krokiem zmierzył -Stójcie - mysli rozplacze -Piesn skoncze - skoncze -(słania sie)KS. LWOWICZDosyc tych piesni.INNIDosyc.- strona 47 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plKAPRALDosyc - Pan Bóg z nami -Dzwonek! - słyszycie dzwonek? - runt, runt pod bramami!Gascie ogien - do siebie!Jeden z wiezniów(patrzac w okno)Brame odemkneli -Konrad osłabł - zostawcie - sam, sam jeden w celi!(uciekaja wszyscy)SCENA II IMPROWIZACJAKONRAD(po długim milczeniu)Samotnosc - cóz po ludziach, czym spiewak dla ludzi?Gdzie człowiek, co z mej piesni cała mysl wysłucha,Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?Nieszczesny, kto dla ludzi głos i jezyk trudzi:Jezyk kłamie głosowi, a głos myslom kłamie;Mysl z duszy leci bystro, nim sie w słowach złamie,A słowa mysl pochłona i tak drza nad mysla,Jak ziemia nad połknieta, niewidzialna rzeka.Z drzenia ziemi czyz ludzie głab nurtów docieka,Gdzie pedzi, czy sie domysla? -Uczucie krazy w duszy, rozpala sie, zarzy,Jak krew po swych głebokich, niewidomych ciesniach;Ile krwi tylko ludzie widza w mojej twarzy,Tyle tylko z mych uczuc dostrzega w mych piesniach.Piesni ma, tys jest gwiazda za granica swiata!I wzrok ziemski, do ciebie wysłany za gonca,Choc szklanne wezmie skrzydła, ciebie nie dolata,Tylko o twoje mleczna droge sie uderzy;Domysla sie, ze to słonca,Lecz ich nie zliczy, nie zmierzy.Wam, piesni, ludzkie oczy, osty niepotrzebne; -Płyncie w duszy mej wnetrznosciach,Swieccie na jej wysokosciach,Jak strumienie podziemne, jak gwiazdy nadniebne.Ty Boze ty naturo! dajcie posłuchanie. -Godna to was muzyka i godne spiewanie. -Ja mistrz!Ja mistrz wyciagam dłonie!Wyciagam az w niebiosa i kłade me dłonieNa gwiazdach jak na szklannych harmoniki kregach.To nagłym, to wolnym ruchem,Krece gwiazdy moim duchem.Milijon tonów płynie; w tonów milijonieKazdy ton ja dobyłem, wiem o kazdym tonie;Zgadzam je, dziele i łacze,I w tecze i w akordy, i we strofy placze,Rozlewam je we dzwiekach i w błyskawic wstegach. -Odjałem rece, wzniosłem nad swiata krawedzie,I kregi harmoniki wstrzymały sie w pedzie.Sam spiewam, słysze me spiewy -Długie, przeciagłe jak wichru powiewy,- strona 48 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plPrzewiewaja ludzkiego rodu całe tonie,Jecza zalem, rycza burza,I wieki im głucho wtórza;A kazdy dzwiek ten razem gra i płonieMam go w uchu, mam go w oku,Jak wiatr, gdy fale kołysze,Po swistach lot jego słysze,Widze go w szacie obłoku.Boga, natury godne takie pienie!Piesn to wielka, piesn-tworzenie.Taka piesn jest siła, dzielnosc,Taka piesn jest niesmiertelnosc!Ja czuje niesmiertelnosc, niesmiertelnosc tworze,Cóz Ty wiekszego mogłes zrobic - Boze?Patrz, jak te mysli dobywam sam z siebie,Wcielam w słowa, one leca,Rozsypuja sie po niebie,Tocza sie, graja i swieca;Juz dalekie, czuje jeszcze,Ich wdziekami sie lubuje,Ich okragłosc dłonia czuje,Ich ruch mysla odgaduje:Kocham was, me dzieci wieszcze!Mysli moje! gwiazdy moje!Czucia moje! wichry moje!W posrodku was jak ojciec wsród rodziny stoje,Wy wszystkie moje!Depce was, wszyscy poeci,Wszyscy medrce i proroki,Których wielbił swiat szeroki.Gdyby chodzili dotad sród swych dusznych dzieci,Gdyby wszystkie pochwały i wszystkie oklaskiSłyszeli, czuli i za słuszne znali,I wszystkie sławy kazdodziennej blaskiPromieniami na wiencach swoich zapalali;Z cała pochwał muzyka i wienców ozdoba,Zebrana z wieków tyla i z pokolen tyla,Nie czuliby własnego szczescia, własnej mocy,Jak ja dzis czuje w tej samotnej nocy:Kiedy sam spiewam w sobie,Spiewam samemu sobie.Tak! - czuły jestem, silny jestem i rozumny. -Nigdym nie czuł, jak w tej chwili -Dzis mój zenit, moc moja dzisiaj sie przesili,Dzis poznam, czym najwyzszy, czylim tylko dumny;Dzis jest chwila przeznaczona,Dzis najsilniej wyteze duszy mej ramiona -To jest chwila Samsona,Kiedy wiezien i slepy dumał u kolumny.Zrzuce ciało i tylko jak duch wezme pióra -Potrzeba mi lotu,Wylece z planet i gwiazd kołowrotu,Tam dojde, gdzie granicza Stwórca i natura.- strona 49 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plI mam je, mam je, mam - tych skrzydeł dwoje;Wystarcza: - od zachodu na wschód je rozszerze,Lewym o przeszłosc, prawym o przyszłosc uderze.I dojde po promieniach uczucia - do Ciebie!I zajrze w uczucia Twoje,O Ty! o którym mówia, ze czujesz na niebie!Jam tu, jam przybył, widzisz, jaka ma potega!Az tu moje skrzydło siega.Lecz jestem człowiek, i tam, na ziemi me ciało;Kochałem tam, w ojczyznie serce me zostało. -Ale ta miłosc moja na swiecie,Ta miłosc nie na jednym spoczeła człowiekuJak owad na rózy kwiecie:Nie na jednej rodzinie, nie na jednym wieku.Ja kocham cały naród! - objałem w ramionaWszystkie przeszłe i przyszłe jego pokolenia,Przycisnałem tu do łona,Jak przyjaciel, kochanek, małzonek, jak ojciec:Chce go dzwignac, uszczesliwic,Chce nim cały swiat zadziwic,Nie mam sposobu i tu przyszedłem go dociec.Przyszedłem zbrojny cała mysli władza,Tej mysli, co niebiosom Twe gromy wydarła,Sledziła chód Twych planet, głab morza rozwarła -Mam wiecej, te Moc, której ludzie nie nadadza,Mam to uczucie, co sie samo w sobie chowaJak wulkan, tylko dymi niekiedy przez słowa.I Mocy tej nie wziałem z drzewa edenskiego,Z owocu wiadomosci złego i dobrego;Nie z ksiag ani z opowiadan,Ani z rozwiazania zadan,Ani z czarodziejskich badan.Jam sie twórca urodził:Stamtad przyszły siły moje,Skad do Ciebie przyszły Twoje,Bos i Ty po nie nie chodził:Masz, nie boisz sie stracic; i ja sie nie boje.Czys Ty mi dał, czy wziałem, skad i Ty masz - okoBystre, potezne: w chwilach mej siły - wysokoKiedy na chmur spojrze szlakiI wedrowne słysze ptaki,Zeglujace na ledwie dostrzezonym skrzydle;Zechce i wnet je okiem zatrzymam jak w sidle -Stado piesn załosna dzwoni,Lecz póki ich nie puszcze, Twój wiatr ich nie zgoni.Kiedy spojrze w komete z cała moca duszy,Dopóki na nia patrze, z miejsca sie nie mszy.Tylko ludzie skazitelni,Marni, ale niesmiertelni,Nie słuza mi, nie znaja - nie znaja nas obu,Mnie i Ciebie.Ja na nich szukam sposobuTu, w niebie.- strona 50 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plTe władze, która mam nad przyrodzeniem,Chce wywrzec na ludzkie dusze,Jak ptaki i jak gwiazdy rzadze mym skinieniem,Tak bliznich rozsadzac musze.Nie bronia - bron bron odbije,Nie piesniami - długo rosna,Nie nauka - predko gnije,Nie cudami - to zbyt głosno.Chce czuciem rzadzic, które jest we mnie;Rzadzic jak Ty wszystkimi zawsze i tajemnie: -Co ja zechce, niech wnet zgadna,Spełnia, tym sie uszczesliwia,A jezeli sie sprzeciwia,Niechaj cierpia i przepadna.Niech ludzie beda dla mnie jak mysli i słowa,Z których, gdy zechce, piesni wiaze sie budowa; -Mówia, ze Ty tak władasz!Wiesz, zem mysli nie popsuł, mowy nie umorzył;Jesli mnie nad duszami równa władze nadasz,Ja bym mój naród jak piesn zywa stworzył,I wieksze nizli Ty zrobiłbym dziwo,Zanuciłbym piesn szczesliwa!Daj mi rzad dusz! - Tak gardze ta martwa budowa,Która gmin swiatem zowie i przywykł ja chwalic,Zem nie próbował dotad, czyli moje słowoNie mogłoby jej wnet zwalic.Lecz czuje w sobie, ze gdybym ma woleScisnał, natezył i razem wyswiecił,Moze bym sto gwiazd zgasił, a drugie sto wzniecił -Bo jestem niesmiertelny! i w stworzenia koleSa inni niesmiertelni; - wyzszych nie spotkałem -Najwyzszy na niebiosach! - Ciebie tu szukałem,Ja najwyzszy z czujacych na ziemnym padole.Nie spotkałem Cie dotad - zes Ty jest, zgaduje;Niech Cie spotkam i niechaj Twa wyzszosc uczuje -Ja chce władzy, daj mi ja, lub wskaz do niej droge!O prorokach, dusz władcach, ze byli, słyszałem,I wierze; lecz co oni mogli, to ja moge,Ja chce miec władze, jaka Ty posiadasz,Ja chce duszami władac, jak Ty nimi władasz.(długie milczenie)(z ironia)Milczysz, milczysz! wiem teraz, jam Cie teraz zbadał,Zrozumiałem, cos Ty jest i jakes Ty władał. -Kłamca, kto Ciebie nazywał miłoscia,Ty jestes tylko madroscia.Ludzie mysla, nie sercem, Twych dróg sie dowiedza;Mysla, nie sercem, składy broni Twej wysledza -Ten tylko, kto sie wrył w ksiegi,W metal, w liczbe, w tropie ciało,Temu sie tylko udałoPrzywłaszczyc czesc Twej potegi.Znajdzie trucizne, proch, pare,- strona 51 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plZnajdzie blaski, dymy, huki,Znajdzie prawnosc, i zła wiareNa medrki i na nieuki.Myslom oddałes swiata uzycie,Serca zostawiasz na wiecznej pokucie,Dałes mnie najkrótsze zycieI najmocniejsze uczucie. -(milczenie)Czym jest me czucie?Ach, iskra tylko!Czym jest me zycie?Ach, jedna chwilka!Lecz te, co jutro rykna, czym sa dzisiaj gromy?Iskra tylko.Czym jest wieków ciag cały, mnie z dziejów wiadomy?Jedna chwilka.Z czego wychodzi cały człowiek, mały swiatek?Z iskry tylko.Czym jest smierc, co rozprószy mysli mych dostatek?Jedna chwilka.Czym był On, póki swiaty trzymał w swoim łonie?Iskra tylko.Czym bedzie wiecznosc swiata, gdy On go pochłonie?Jedna chwilka.GłOS Z LEWEJ STRONYWsiasc muszeNa duszeJak na kon.Gon! gonW cwał, w cwał!GłOS Z PRAWEJCo za szał!Bronmy go, bronmy,Skrzydłem osłonmySkronChwila i iskra, gdy sie przedłuza, rozpala -Stwarza i zwala.Smiało, smiało! te chwile rozdłuzmy, rozdalmy,Smiało, smiało! te iskre rozniecmy, rozpalmy -Teraz - dobrze - tak. Jeszcze raz Ciebie wyzywam,Jeszcze po przyjacielsku dusze Ci odkrywam.Milczysz, - wszakzes z Szatanem walczył osobiscie?Wyzywam Cie uroczyscie.Nie gardz mna, ja nie jeden, choc sam tu wzniesiony.Jestem na ziemi sercem z wielkim ludem zbratan,Mam ja za soba wojska, i mocy, i trony;Jesli ja bede bluznierca,Ja wydam Tobie krwawsza bitwe nizli Szatan:On walczył na rozumy, ja wyzwe na serca.Jam cierpiał, kochał, w mekach i miłosci wzrosłem;Kiedys mnie wydarł osobiste szczescie,- strona 52 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plNa własnej piersi ja skrwawiłem piescie,Przeciw Niebu ich nie wzniosłem.GŁOSRumakaPrzedzierzgne w ptaka.Orlimi pióryDo góry!W lot!GŁOSGwiazdo spadajaca!Jaki szałW otchłan cie stracaTeraz dusza jam w uroje ojczyzne wcielony;Ciałem połknałem jej dusze,Ja i ojczyzna to jedno.Nazywam sie Milijon - bo za milijonyKocham i cierpie katusze.Patrze na ojczyzne biedna,Jak syn na ojca wplecionego w koło;Czuje całego cierpienia narodu,Jak matka czuje w łonie bole swego płodu.Cierpie, szaleje - a Ty madrze i wesołoZawsze rzadzisz,Zawsze sadzisz,I mówia, ze Ty nie bładzisz!Słuchaj, jesli to prawda, com z wiara synowskaSłyszał, na ten swiat przychodzac,Ze Ty kochasz; - jezelis Ty kochał swiat rodzac,Jesli ku zrodzonemu masz miłosc ojcowska; -Jezeli serce czułe było w liczbie zwierzat,Któres Ty w arce zamknał i wyrwał z powodzi, -Jesli to serce me jest potwór, co sie rodziPrzypadkiem, ale nigdy lat swych nie dochodzi; -Jesli pod rzadem Twoim czułosc nie jest bezrzad,Jesli w milijon ludzi krzyczacych "ratunku!"Nie patrzysz jak w zawiłe zrównanie rachunku; -Jesli miłosc jest na co w swiecie Twym potrzebnaI nie jest tylko Twoja omyłka liczebna,..GŁOSOrła w hydre!Oczy mu wydre.Do szturmu dalej!Dymi! pali!Ryk! grzmot!GŁOSZ jasnego słoncaKometo błedu!Gdzie koniec twego pedu?Bez konca, bez konca!- strona 53 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plMilczysz! - Jam Ci do głebi serce me otworzył,Zaklinam, daj mi władze: - jedna czesc jej licha,Czesc tego, co na ziemi osiagneła pycha,Z ta jedna czastka ilez ja bym szczescia stworzył!Milczysz! - nie dasz dla serca, dajze dla rozumu. -Widzisz, zem PIERWSZY z ludzi i z aniołów tłumu,Ze Cie znam lepiej nizli Twoje archanioły,Wart, zebys ze mna władza dzielił sie na poty -Jeslim nie zgadł, odpowiedz - milczysz! ja nie kłamie.Milczysz i ufasz, ze masz silne ramie -Wiedz, ze uczucie spali, czego mysl nie złamie -Widzisz to moje ognisko: - uczucie,Zbieram je, sciskam, by mocniej pałało,Wbijam w zelazne woli mej okucie,Jak nabój w burzace działo.GŁOSOgnia! pal!GŁOSLitosc! zal!Odezwij sie, - bo strzele przeciw Twej naturze;Jesli jej w gruzy nie zburze,To wstrzasne całym panstw Twoich obszarem;Bo wystrzele głos w całe obreby stworzenia:Ten głos, który z pokolen pójdzie w pokolenia:Krzykne, zes Ty nie ojcem swiata, ale...GŁOS DIABŁACarem!(Konrad staje chwile, stania sie i pada)DUCHY Z LEWEJ STRONYPIERWSZYDepc, chwytaj!DRUGIJeszcze dysze.PIERWSZYOmdlał, omdlał, a nimPrzebudzi sie, dodusim.DUCH Z PRAWEJ STRONYPrecz - modla sie za nim.DUCH Z LEWEJWidzisz, odpedzaja nas.PIERWSZY Z LEWEJTy bestyjo głupia!Nie pomogłes mu słowo ostatnie wyrzygnac,- strona 54 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plJeszcze o jeden stopien w dume go podzwignac!Chwila dumy - a czaszka juz byłaby trupia.Byc tak blisko tej czaszki! i nie mozna deptac!Widziec krew w jego ustach, i nie mozna chłeptac!Najgłupszy z diabłów, tys go wypuscił w pół drogi.DRUGIWróci sie, wróci -PIERWSZYPrecz stad - bo wezme na rogiI bede cie lat tysiac niósł, i w paszcze samaSzatana wbije.DRUGICha! cha! straszysz, ciociu! mamo!Ja dziecko bede płakac -(płacze)Masz -(uderza rogiem)A co, nie chybił?Lec i nie wyłaz z piekła - aha, do dna przybił -Rogi me, brawo, rogi -PIERWSZYSacredieu!DRUGI(uderza)Masz.PIERWSZYW nogi.(słychac stukanie i klucz we drzwiach)DRUGI DUCHPop klecha, przyczajmy sie i schowajmy rogi.SCENA III WCHODZA KAPRAL, BRACISZEK BERNARDYN, JEDEN WIEZIENKS. PIOTRW imie Ojca i Syna i Swietego Ducha.WIEZIENOn zapewne osłabiał. - Konradzie! - nie słucha.KS. PIOTRPokój temu domowi, pokój grzesznikowi!WIEZIENDla Boga, on osłabiał, patrz - miota sie, dasa,To jest wielka choroba, patrz, on usta kasa.(Ks. Piotr modli sie)KAPRAL- strona 55 -pobrano z lektury.nogazpolaka.pl(do Wieznia)Mój Panie, idzcie sobie, a nas tu zostawcie.WIEZIENAle dla Boga! próznych modlitew nie prawcie;Podejmijcie go z ziemi, połózmy do łózka;Ksieze Pietrze.KS. PIOTRTu zostaw.WIEZIENOto jest poduszka.(kładzie Konrada)E, ja wiem, co to znaczy. - Czasem nan napadaTakie szalenstwo: długo spiewa, potem gada,A jutro zdrów jak ryba. Lecz kto wam powiedział,Ze on osłabiał?KAPRALPanie, ot bys cicho siedział.Niech brat Piotr pomodli sie nad waszym kolega;Bo ja wiem, ze tu było - cos - tu - niedobrego.Gdy ront odszedł, w tej celi hałas posłyszałem,Spojrze dziurka od klucza, a co tu widziałem,To mnie wiedziec. Pobiegłem do mojego kmotra,Bo on człowiek pobozny, do braciszka Piotra -Patrz na tego chorego: niedobrze sie dzieje -WIEZIENDalibóg nie pojmuje - nic, i oszaleje.KAPRALOszalec? - Ej, Panowie, strzezcie, sie Panowie!U was usta wymowne, wiele nauk w głowie,A patacie, głowa madra w prochu sie taczała,I z tych ust, tak wymownych, patrzaj - piana biała.Słyszałem, co on spiewał, ja słów nie pojałem,Lecz było cos u niego w oczach i nad czołem.Wierz mi, ze z tym człowiekiem niedobrze sie dzieje -Byłem ja w legijonach, nim wzieto w rekruty,Brałem szturmem fortece, klasztory, reduty;Wiecej dusz wychodzacych z ciała ja widziałem,Nizli Wacpan przeczytał ksiazek w zyciu całem.A to jest rzecz niemała widziec, jak człek kona.Widziałem ja na Pradze ksiezy zarzynanych,I w Hiszpaniji zywcem z wiezy wyrzucanych;Widziałem matek szabla rozrywane tona,I dzieci konajace na kozackich pikach,I Francuzów na sniegu, i Turków na palu;I wiem, co w konajacych widac meczennikach,A co w złodzieju, zbójcy, Turku lub Moskalu.Widziałem rozstrzelanych, co patrzyli smiele- strona 56 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plW rure broni, nie chcieli na oczy zasłony;A jak padli na ziemie, widziałem w ich cieleStrach, co za zycia wstydem i pycha wieziony,Wyszedł z trupa jak owad i pełzał wokoło:Gorszy strach niz ten, który tchórza w bitwie neka,Taki strach, ze dosc spojrzec na zamarłe czoło,Aby widziec, ze dusza dasa sie i leka,Gardzi bolem i cierpi, i wieczna jej meka.A wiec, mój Panie, mysle, ze twarz umarłegoJest jak patent wojskowy do swiata przyszłego;I poznasz zaraz, jak on tam bedzie przyjety,W jakiej randze i stopniu: swiety czy przeklety. -A wiec tego człowieka i piesn, i choroba,I czoło, i wzrok wcale mi sie nie podoba.Otóz Wacpan spokojnie idz do swojej celi,My z bratem Piotrem bedziem przy chorym siedzieli.(wiezien odchodzi)KONRADPrzepasc - tysiac lat - pusto - dobrze - jeszcze wiecej!Ja wytrzymam i dziesiec tysiaców tysiecy -Modlic sie? - tu modlitwa nie przyda sie na nic -I byłaz taka przepasc bez dna i bez granic? -Nie wiedziałem - a była.KAPRALSłyszysz, jak on szlocha.KS. PIOTRSynu mój, tys na sercu, które ciebie kocha.(do Kaprala)Wyjdz stad i patrz, azeby nikt tedy nie chodziłI póki stad nie wyjde, nikt mi nie przeszkodził.(Kapral odchodzi)KONRAD(zrywa sie)Nie! - oka mi nie wydarł! mam to silne oko,Widze stad, i stad nawet, choc ciemno - głeboko,Widze ciebie, Rollison, - bracie, cóz to znaczy?I tys w wiezieniu, zbity, krwia cały zbryzgany,I ciebie Bóg nie słuchał, i tys juz w rozpaczy;Szukasz noza, próbujesz głowe tłuc o sciany: -"Ratunku!" - Bóg nie daje, ja ci dac nie moge,Oko mam silne, spojrze, moze cie zabije -Nie - ale ci pokaze okiem - smierci droge.Patrz, tam masz okno, wybij, skocz, zlec i złam szyje,I ze mna tu lec w głebie, w ciemnosc - lecmy na dół -Otchłan - otchłan ta lepsza nizli ziemi padół;Tu nie ma braci, matek, narodów, - tyranów -Pójdz tu.KS. PIOTR- strona 57 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plDuchu nieczysty, znam cie po twym jadzie,Znowus tu, najchytrzejszy ze wszystkich szatanów,Znowu w dom opuszczony leziesz, brzydki gadzie.Tys wpełznał w jego usta, na zgubes tu wpełznał,W Imie Panskie jam ciebie pojmał i ochełznał.Exorciso...DUCHStój, nie klnij - stój, odstap od progu,Wyjde -KS. PIOTRNie wyjdziesz, az sie upodoba Bogu.Lew z pokolenia Judy tu Pan - on zwycieza:Siec na lwa zastawiłes i w twym własnym wnikaZłowiłes sie - Bóg ciebie złowił w tym grzeszniku.W jego ustach chce tobie najsrozszy cios zadac:Kłamco, ja tobie kaze, musisz prawde gadac.????DUCHParle-moi dans francais, mon pauvre capucin,J'ai pu dans le grand monde oublier mon latin.Mais etant saint, tu dois avoir le don des langues -Vielleicht sprechen Sie deutsch, was murmeln Sie so bang -What it is, - Cavalleros, rispondero lo.KS. PIOTRTy to z ust jego wrzeszczysz, stujTy to z ust jego wrzeszczysz, stujezyczna zmijo.DUCHC'est juste, dans ce jeu, nous sommes de moitie,Il est savant, et moi, diable de mon mener.J'etais son precepteur et je m'en glorifie,En sais-tu plus que nous? parte - je te defie.KS. PIOTRW imie Ojca i Syna i Ducha Swietego.DUCHAle stój, stój, mój ksieze, stój, juz dosyc tego;Tylko, ksiezuniu, nie mecz na prózno: - czys szatan,Zeby tak meczycKS. PIOTRKtos ty?DUCHLukrecy, Lewiatan,Voltaire, Alter Fritz, Legio sum.KS. PIOTRCos widział?- strona 58 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plDUCHZwierza.KS. PIOTRGdzie?DUCHW Rzymie.KS. PIOTRNie słucha mie - wrócmy do pacierza.(modli sie)DUCHAle słucham.KS. PIOTRGdzies widział wieznia?DUCHMówie, w Rzymie -KS. PIOTRKłamiesz.DUCHKsieze, na honor, na kochanki imie,Mej kochanki czarniutkiej, co tak do mnie wzdycha -A wiesz ty, jak sie zowie moja luba? - Pycha.Jakis ty nieciekawy! -KS. PIOTR(do siebie)Przeciwia sie duchy;Upokórzmy sie Panu i zróbmy akt skruchy.(modli sie)DUCHAle co tam masz robic, ja sam stad wyrusze,Przyznaje sie, ze wlazłem niezgrabnie w te dusze.Tu mnie kole - ta dusza jest jak skóra jeza,Włozyłem ja na wywrót, kolcami do kiszek.(Ksiadz modli sie)Ales bo i ty majster, choc prosty braciszek; -Osły, powinni ciebie obrac za papieza.Głupstwo stawia w kosciele na przód, jak kolumny,A ciebie kryja w katku: swiecznik, gwiazde blasku!KS. PIOTRTyranie i pochlebco, i podły, i dumny,Zebys piers ugryzł, u nóg wleczesz sie po piasku.- strona 59 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plDUCH(smiejac sie)Aha! gniewasz sie, pacierz przerwałes - da capo;Zebys sam widział, jak ty smiesznie krecisz łapa -Istny niedzwiadek, gdy sie broni od komarów! -On trzepie swoje, - no wiec - dosyc juz tych swarów;Znam twoje moc i chce sie tobie wyspowiadac,Bede ci o przeszłosci i przyszłosci gadac. -A wiesz ty, co o tobie mówia w całym miescie? -(Ksiadz modli sie)A wiesz ty, co to bedzie z Polska za lat dwiescie: -A wiesz, dlaczego tobie przeor tak nie sprzyja? -A wiesz, w Apokalipsie co znaczy bestyja? -Milczy i trzepie - oczy az strach we mnie wlepił.Powiedz, ksiezuniu, czegos do mnie sie uczepił?Co ja winien, ze takie mam odbierac chłosty.Czy ja jestem król diabłów, - wszak ja diabeł prosty.Zwaz, czy to prawnie sługe ukarac za pana,Wszakze ja tu przyszedłem z rozkazu Szatana;Trudno mu sie tłumaczyc, bo z nim nie brat za brat,Jestem jako Kreishauptmann, Gubernator, Landrat: -Kaza dusze brac w areszt, biore, sadze w ciemnosc;Zdarza sie przy tym duszy jaka nieprzyjemnosc,Ale czyz z mojej winy? - jam slepe narzedzie;Tyran szelma da ukaz, pisze: "Niech tak bedzie" -Czyz to mnie miło meczyc, - mnie samemu meka. -Ach -(wzdycha)jak to zle byc czułym. - Ach, serce mi peka.Wierz mi: gdy pazurami grzesznika odzieram,Nieraz ogonem, ach! ach! - łzy sobie ocieram.(Ksiadz modli sie)A wiesz, ze jutro bedziesz bity jako Haman?KS. PIOTRIn nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti, Amen.Ego te exorciso, spiritus immunde -DUCHKsieze, stój - słucham - gadam - stój - jedna sekunde!KS. PIOTRGdzie jest nieszczesny wiezien; co chce zgubic dusze? -Milczysz - Exorciso te -DUCHGadam, gadam - musze.KS. PIOTRKogo widziałes?DUCHWieznia.- strona 60 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plKS. PIOTRJakiego?DUCHGrzesznika.KS. PIOTRGdzie? -DUCHTam, w drugim klasztorze.KS. PIOTRW jakim?DUCHDominika.Ten grzesznik juz przeklety, prawem mnie nalezy.KS. PIOTRKłamiesz.DUCHOn juz umarły.KS. PIOTRKłamiesz.DUCHChory lezy.KS. PIOTRExorciso te -DUCHGadam, gadam, skacze - spiewam -Tylko nie klnij - jak gadac? - dusisz - ledwie ziewam.KS. PIOTRMów prawde.DUCHGrzesznik chory, lata bez pamieciI jutro rano szyje niezawodnie skreci.KS. PIOTRKłamiesz.DUCHPoswiadczy godny swiadek, kmotr Belzebub.Pytaj go, mecz - niewinnej duszy mojej nie gub.- strona 61 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plKS. PIOTRJak ratowac grzesznika?DUCHBodajes zdechł, klecho,Nie powiemKS. PIOTRExorciso -DUCHRatowac pociecha.KS. PIOTRDobrze, gadaj wyraznie - czego mu potrzeba?DUCHMam chrypke, nie wymówie.KS. PIOTRMów!DUCHMój panie! królu!Daj odpoczac -KS. PIOTRMów, czego potrzeba -DUCHKsiezulu,Ja tego nie wymówie.KS. PIOTRMów!DUCHHe - Wina - Chleba -KS. PIOTRRozumiem, Chleba Twego i Krwi Twojej, Panie -Pójde, i daj mi spełnic Twoje rozkazanie.(do ducha)A teraz zabierz z soba twe złosci i błedy,Skad wszedłes i jak wszedłes, idz tam i tamtedy.(duch uchodzi)KONRADDzwigasz mie! - ktos ty? - strzez sie, sam spadniesz w tedoły.Podaje reke - lecmy - w góre jak ptak lece -Mile oddycham wonia - promieniami swiece.Któz mi dał reke? - dobrzy ludzie i anioły;- strona 62 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plSkadze litosc, wam do mnie schodzic do tych dołów?Ludzie? - Ludzmi gardziłem, nie znałem aniołów.KS. PIOTRMódl sie, bo strasznie Panska dotkneła cie reka.Usta, którymis wieczny Majestat obraził,Te usta zły duch słowy szkaradnymi skaził;Słowa głupstwa, najsrozsza dla madrych ust meka,Oby ci policzone były za pokute,Obys o nich zapomniał -KONRADJuz sa tam - wykute.KS. PIOTRObys, grzeszniku, nigdy sam ich nie wyczytał,Oby cie o znaczenie ich Bóg nie zapytał -Módl sie; mysl twoja w brudne obleczona słowa,Jak grzeszna, z tronu swego stracona królowa,Gdy w zebraczej odziezy, okryta popiołem,Odstoi czas pokuty swojej przed kosciołem,Znowu na tron powróci, strój królewski wdziejeI wiekszym nizli pierwej blaskiem zajasnieje.Usnał -(kleka)- Twe miłosierdzie, Panie, jest bez granic.(Pada krzyzem)Panie, otom ja sługa dawny, grzesznik stary,Sługa juz spracowany i niezgodny na nic.Ten młody, zrób go za mnie sługa Twojej wiary,A ja za jego winy przyjme wszystkie kary.On poprawi sie jeszcze, on wsławi Twe Imie.Módlmy sie, Pan nasz dobry! Pan ofiare przyjmie.(modli sie)(W bliskim kosciele, za sciana, zaczynaja spiewac piesn Bozego Narodzenia. Nad KsiedzemPiotrem Chór aniołów na nute: "Anioł pasterzom mówił")CHÓR ANIOŁÓW(głosy dziecinne)Pokój temu domowi,Spoczynek grzesznikowi.Sługo! sługo pokorny, cichy,Wniosłes pokój w dom pychy.Pokój temu domowi.ARCHANIOŁ PIERWSZY(na nute "Bóg nasza ucieczka".)Panie, on zgrzeszył, przeciwko Tobie zgrzeszył on bardzo.ARCHANIOŁ DRUGILecz płacza nad nim, modla sie za nim Twoi Anieli.ARCHANIOŁ PIERWSZY- strona 63 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plTych zdepc, o Panie, tych złam, o Panie, którzy Twe swietesady pogardza,ARCHANIOŁ DRUGIAle tym daruj, co swietych sadów Twych nie pojeli.ANIOŁKiedym z gwiazda nadzieiLeciał swiecac Judei,Hymn Narodzenia spiewali Anieli:Medrcy nas nie widzieli,Królowie nie słyszeli.Pastuszkowie postrzegliI do Betlejem biegli:Pierwsi wieczna madrosc witaliWieczna władze uznali:Biedni, prosci i mali.ARCHANIOŁ PIERWSZYPan, gdy ciekawosc, dume i chytrosc w sercu Aniołów,sług swych, obaczył,Duchom wieczystym, Aniołom czystym, Pan nie przebaczył.Runeły z niebios, jak deszcz gwiazdzisty, Aniołów tłumy,I deszczem leca za nimi co dzien medrców rozumy.CHÓR ANIOŁÓWPan maluczkim objawia,Czego wielkim odmawia.Litosc! litosc! nad synem ziemi,On był miedzy wielkiem

Odpowiedz Cytuj
POL GOŚĆ 03-12-10 13:29

ANIOŁ STRÓŻNiedobre, nieczułe dziecię!Ziemskie matki twej zasługi,Prośby jej na tamtym świecieStrzegły długo wiek twój młodyOd pokusy i przygody:Jako róża, anioł sadów,DziadyWe dnie kwitnie, w noc jej wonieBronią senne dziecka skronieOd zarazy i owadów.Nieraz ja na prośbę matkiI za pozwoleniem bożemZstępowałem do twej chatki,Cichy, w cichej nocy cieniu:Zstępowałem na promieniuI stawałem nad twym łożem.Gdy cię noc ukołysała,Ja nad marzeniem namiętnymStałem jak lilija biała,Schylona nad źródłem mętnym.Nieraz dusza mnie twa zbrzydła,Alem w złych myśli naciskuSzukał dobrej, jak w mrowiskuSzukają ziarnek kadzidła.Ledwie dobra myśl zaświeci,Brałem duszę twą za rękę,Wiodłem w kraj, gdzie wieczność świeci,I śpiewałem jej piosenkę,Którą rzadko ziemskie dzieciSłyszą, rzadko i w uśpieniu,A zapomną w odecknieniu.Jam ci przyszłe szczęście głosił,Na mych rękach w niebo nosił,A tyś słyszał niebios dźwiękiJako pjanych uczt piosenki.Ja, syn chwały nieśmiertelnej,Przybierałem wtenczas postaćObrzydłej larwy piekielnej,By cię straszyć, by cię chłostać;Tyś przyjmował chłostę BogaJak dziki męczarnie wroga.I dusza twa w niepokoju,Ale z dumą się budziła,Jakby w niepamięci zdrojuPrzez noc całą męty piła.I pamiątki wyższych światówW głąb ciągnąłeś, jak kaskada,Gdy w podziemną przepaść wpada,Ciągnie liście drzew i kwiatów.Natenczas gorzko płakałem,Oblicze tuląc w me dłonie;Chciałem i długo nie śmiałemKu niebieskiej wracać stronie,Bym nie spotkał twojej matki;Spyta się: "Jaka nowinaZ kuli ziemskiej, z mojej chatki,Jaki sen był mego syna?"

Odpowiedz Cytuj
MAT GOŚĆ 03-12-10 13:30

WIĘZIEŃ(budzi się strudzony i patrzy w okno - ranek)Nocy cicha, gdy wschodzisz, kto ciebie zapyta,Skąd przychodzisz; gdy gwiazdy przed sobą rozsiejesz,Kto z tych gwiazd tajnie przyszłej drogi twej wyczyta!"Zaszło słońce", wołają astronomy z wieży,Ale dlaczego zaszło, nikt nie odpowiada;Ciemności kryją ziemię i lud we śnie leży,Lecz dlaczego śpią ludzie, żaden z nich nie bada.Przebudzą się bez czucia, jak bez czucia spali -Nie dziwi słońca dziwna, lecz codzienna głowa;Zmienia się blask i ciemność jako straż pułkowa;Ale gdzież są wodzowie, co jej rozkazali?A sen? - ach, ten świat cichy, głuchy, tajemniczy,Życie duszy, czyż nie jest warte badań ludzi!Któż jego miejsce zmierzy, kto jego czas zliczy!Trwoży się człowiek śpiący - śmieje się, gdy zbudzi.Mędrcy mówią, że sen jest tylko przypomnienie -Mędrcy przeklęci!Czyż nie umiem rozróżnić marzeń od pamięci?Chyba mnie wmówią, że moje więzienieJest tylko wspomnienie.Mówią, że senne czucie rozkoszy i kaźniJest tylko grą wyobraźni; -Głupi! zaledwie z wieści wyobraźnią znająI nam wieszczom o niej bają!Bywałem w niej, zmierzyłem lepiej jej przestrzenieI wiem, że leży za jej granicą - marzenie.Prędzej dzień będzie nocą, rozkosz będzie kaźnią,Niż sen będzie pamięcią, mara wyobraźnią.(kładnie się i wstaje znowu - idzie do okna)Nie mogę spocząć, te sny to straszą, to łudzą:Jak te sny mię trudzą!

Odpowiedz Cytuj
DUCH GOŚĆ 03-12-10 13:31

DUCHY NOCNEPuch czarny, puch miękki pod głowę podłóżmy,Śpiewajmy, a cicho - nie trwóżmy, nie trwóżmy.

Odpowiedz Cytuj
GOG GOŚĆ 03-12-10 13:32

DUCH Z LEWEJ STRONYNoc smutna w więzieniu, tam w mieście wesele,U stołów tam muzyki huczą;Przy pełnych kielichach śpiewają minstrele,Tam nocą komety się włóczą:Komety z oczkami i z jasnym warkoczem.(Więzień usypia)Kto po nich kieruje łódź w biegu,Ten zaśnie na fali, w marzeniu uroczem,Na naszym przebudzi się brzegu.

Odpowiedz Cytuj
POL GOŚĆ 03-12-10 13:33

ANIOŁMy uprosiliśmy Boga,By cię oddal w ręce wroga.Samotność mędrców mistrzyni.Jako prorok na pustyni,Dumaj o twym przeznaczeniu.

Odpowiedz Cytuj
GOG GOŚĆ 03-12-10 13:33

CHÓR DUCHÓW NOCNYCHW dzień Bóg nam dokucza, lecz w nocy wesele,W noc późną próżniaki się tuczą,I w nocy swobodniej śpiewają minstrele,Szatany piosenek ich uczą.Kto ranną myśl świętą przyniesie z kościoła,Kto rozmów poczciwych smak czuje,Noc-pjawka wyciągnie pobożną myśl z czoła,Noc-wąż w ustach smaki zatruje.Śpiewajmy nad sennym, my, nocy synowie,Usłużmy, aż będzie nam sługą.Wpadnijmy mu w serce, biegajmy po głowie,Nasz będzie - ach, gdyby spał długo!

Odpowiedz Cytuj
POL GOŚĆ 03-12-10 13:40

ANIOŁModlono się za tobą na ziemi i w niebie,Wkrótce muszą tyrani na świat puścić ciebie.

Odpowiedz Cytuj
MAT GOŚĆ 03-12-10 13:41

WIĘZIEŃ(budzi się i myśli)Ty, co bliźnich katujesz, więzisz i wyrzynasz,I uśmiechasz się we dnie, i w wieczór ucztujesz;Czy ty z rana choć jeden sen twój przypominasz,A jeśliś go przypomniał, czy ty go pojmujesz?

Odpowiedz Cytuj
POL GOŚĆ 03-12-10 13:42

ANIOŁTy będziesz znowu wolny, my oznajmić przyszli.

Odpowiedz Cytuj



Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://skarszewy.istrefa.com

istrefa gmina Skarszewy | istrefa powiat starogardzki | istrefa pomorskie | istrefa Polska

Skarszewy - miasto, gmina miejsko-wiejska, powiat starogardzki, województwo pomorskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 83-250


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem