Życie towrzyskie i jakiekolwiek

Strona 23 z 35

Mirka GOŚĆ 26-11-10 19:25

Ogląda ktos "mam talent" ? Jutro wielki finał prawie sami wokaliści w tej edycji. I to dobrzy na kogo stawiacie?

Arek GOŚĆ 26-11-10 20:54

No ja oglądam ten program bo zona mi kaze ha,ha mam nadzieje że jakas dziewczyna wygra bo jest pare ślicznych...

Aaaaaa GOŚĆ 28-11-10 22:29

To masz pole do popisu...masz możliwość wykazać swoją kreatywnosć poprzez chociażby same uczestnictwo i zainicjowanie jakiego dziela...łatwo komentowac...zrób coś z czego bd i my mogli sie posmiac lub komentowac...bujaj sie pacanie lucky czy jak tam sie zwiesz

Warchlaczek GOŚĆ 29-11-10 10:12

No pani Rebeko ja rozumiem praca pracą ale żeby nie mieć czasu na forum? Ja mam dzisiaj wolne bo zawierucha taka że to nawet nie opłaca sie tych ulic zamiatać bo zaraz znowu nawieje. Była pani może w kościele u Jacka? Bo ja nie mogłam dojechać łańcuch mi w rowerze spadł a sama nie mogłam go założyć bo tak mi ręce drętwieją a mój stary po ostatkach cały zdrętwiały był. Czekam na wieści od pani.

Ktos 75 GOŚĆ 29-11-10 22:17

No tak odrzucona miłość boli pozostaje wam więc tylko pisanie BO NA NIC INNEGO NIE MOŻECIE LICZYĆ!!! HAHA HA!!!!! Więc piszcie i śnijcie po cichu nie przyznając się do swojej porażki.

Koleś GOŚĆ 30-11-10 10:35

Dla wszystkich maturzystów małe przypomnienie:DZIADY CZĘŚĆ IPRAWA STRONA TEATRU - DZIEWICA W SAMOTNYM POKOJU - NA BOKU KSIAGMNÓSTWO, FORTEPIANO, OKNO Z LEWEJ STRONY W POLE; NA PRAWEJ WIELKIEZWIERCIADŁO; SWIECA GASNACA NA STOLE I KSIEGA ROZŁOZONA (ROMANS «VALERIE»DZIEWICA(wstaje od stołu)Swieco niedobra! własnie pora była zgasnac!I nie mogłam doczytac - czyz podobna zasnac?Waleryjo! Gustawie! anielski Gustawie!Ach, tak mi czesto o was sniło sie na jawie,A przez sen - bede z wami, Pan Bóg wie dopóki!Smutne dzieje! Jak smutnej sa zródłem nauki!(po pauzie, z niesmakiem)Po co czytam? Juz koniec przezieram z daleka!Takich kochanków tutaj(wskazuje ziemie)cóz innego czeka?Waleryjo! ty przeciez spomiedzy ziemianekZazdrosci godna! Ciebie ubóstwiał kochanek,O którym inna prózno całe zycie marzy,Którego rysów szuka w kazdej nowej twarzy,I w kazdym nowym głosie nadaremnie badaTonu, który jej duszy brzmieniem odpowiada.Bo ich twarze tchna głazem, jak Meduzy głowa,Nad słotny deszcz jesienny zimniejsze ich słowa!Co dzien z pamiatka nudnych postaci i zdarzenWracam do samotnosci, do ksiazek - [do] marzen,Jak podrózny, sród dzikiej wyspy zarzucony,Co rana wzrok i stope niesie w rózne strony,Azali gdzie istoty blizniej nie obaczy.I co noc w swa jaskinia powraca w rozpaczy.Szalony, niech ukocha swe samotne scianyI nie targa łancucha, by nie draznic rany.-Witajze, ma jaskinio - na wieki zamknieci,Nauczmy sie wiezniami stac sie z własnej checi-Czyz nie znajdziem zatrudnien? Medrce dawnych wiekówZamykali sie szukac skarbów albo lekówI trucizn - my niewinni młodzi czarodziejeSzukajmy ich, by otruc własne swe nadzieje.A jezeli do grobu wstep wiar[a] zawarty,Pochowajmy swa dusze za zycia w te karty.Mozna pieknie zmartwychwstac i po takim zgonie,I przez ten grób jest droga na Elizu błonie.Zamieszkałym sród cieniów zmyslonego swiata- strona 1 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plNudnej rzeczywistosci narodzi sie strata.Cieniów? Nigdyz nie było miedzy ziemska braciaTakich cieniów, smiertelna wiezionych postacia?Dusze ich wziełyz bytnosc z poetów wyroku,Kształty odlanez tylko z pieknych słów obłoku?Nie moge przyrodzenia ta mysla obrazac,Nie moge bluznic Twórcy - i siebie zniewazac.W przyrodzeniu, powszechnej ciał i dusz ojczyznie,Wszystkie stworzenia maja swe istoty bliznie:Kazdy promien, głos kazdy, z podobnym spojony;Harmonija ogłasza przez farby i tony;Pyłek [kazdy] bładzacy sród istot ogromu,Padnie w koncu na serce blizniego atomu;A tylko serce czułe z dozgonna tesknotaW rodzinie tworów jedna ma zostac sierota?Twórca mi dał to serce, choc w codziennym tłumieNikt poznac go nie moze, bo nikt nie rozumie,Jest i musi byc kedys, choc na krancach swiata,Ktos, co do mnie myslami wzajemnymi lata!O, gdybysmy dzielace rozerwawszy chmury,Choc przed zgonem tesknymi spotkali sie pióry,Lub słowem tylko; wzrokiem, - dosyc jednej chwili;Dosyc, by sie dowiedziec tylko, zesmy zyli.Wtenczas dusza, co ledwie czucia swe ogarnia,W której rozkosze truje wiazadeł meczarnia,Z ciemnej, głuchej jaskini stałaby sie rajem!Jakby miło poznawac, zwiedzac ja nawzajem,I cokolwiek pieknego w myslach zajasnieje,Co slachetnego maja tajne serca dzieje,Rozswiecic przed oczyma kochanej istoty,Jak wyłamane z piersi kryształów klejnoty!Wtenczas przeszłosc do zycia moglibysmy wcielicSpomnieniem; mozna by sie z przyszłosci weselicW przeczuciu, a obecnym chwil lubych uzyciemŁaczac wszystko, zyc całym i zupełnym zyciem;Bylibysmy jak lotne tchnienia, co je rosaWiosennym zionie rankiem, dazace w niebiosa,Lekkie i niewidome, lecz kiedy sie zleca,-Spłona i nowa iskre posród gwiazd rozswieca.NA LEWA STRONE TEATRU WCHODZI CHÓR WIESNIAKÓW NIOSACYCH JEDZENIA INAPOJE; STARZEC PIERWSZY Z CHÓRU NA CZELEGUSLARZCiemno wszedzie, głucho wszedzie,Z czujnym słuchem, z bacznym okiemSpieszmy sie w tajnym obrzedzie,Z cichym pieniem, wolnym krokiem;Wszak nie nucim po koledzie,Nucimy piosnke załoby;- strona 2 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plNie do dworu z nowym rokiem,-Ze łzami idziem na groby.CHÓRPóki ciemno, głucho wszedzie,Spieszmy sie w tajnym obrzedzie.GUSLARZSpieszmy cicho i powoli,Poza cerkwia, poza dworem,Bo ksiadz gusłów nie dozwoli,Pan sie zbudzi nocnym chorem.Zmarli tylko wedle woliSpiesza, gdzie ich guslarz woła;Zywi sa na panskiej roli,Cmentarz pod władza koscioła.CHÓRPóki ciemno, głucho wszedzie,Spieszmy sie w tajnym obrzedzie.CHÓR MŁODZIENCÓW(do Dziewczyny, ob. « Romantycznosc» )Nie łam twych raczek, niewiasto młoda;Nie płacz, i oczek, i dłoni szkoda.Te oczki innym zrenicom błysna,Te raczki inna prawice scisna.Od lasu para gołabków leci,Para gołabków, a orlik trzeci:Uszłas, gołabko, spojrzy do góry,Czy jest za toba maz srebrnopióry?Nie płacz, nie wzdychaj w próznej załobie,Nowy małzonek grucha ku tobie,Nózki z ostroga, szyje mu wienczy!Wstazka błekitna, a kolor teczy.Róza z fijałkiem na letniej łacePodaja sobie dłonie pachnace,Pieszy robotnik kosi dabrowe,Zranił małzonka, zostawił wdowe.Płaczesz i wzdychasz w próznej załobie,Wysmukły narcyz kłania sie tobie,Jasna zrenica sród polnych dzieciJak ksiezyc miedzy gwiazdami swieci:Nie łam twych raczek, niewiasto młoda,Nie płacz, i raczek, i oczu szkoda.Ten, po kim płaczesz, wzajem nie błysnieOkiem ku tobie, reki nie scisnie.On ciemny krzyzyk w prawicy trzyma,A miejsca w niebie szuka oczyma.- strona 3 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plDla niego na msze daj, młoda wdowo,A dla nas zywych piekne daj słowo.(do Starca)Nie tesknij, starcze, prosiemy młodzi,Tesknota sercu i myslom szkodzi;W tym sercu dla nas zyja przykłady,Dla nas w tych myslach jest skarbiec rady.Stary dab zruca powiewne szaty,O cien go prosza trawy i kwiaty:« Nie znam was, dzieci nowego rodu,Czyliscie warte cienia i chłodu,Nie takie rosły dawnymi latyPod ma zasłona trawy i kwiaty» .Przestan narzekac, niesłuszny w gniewie,Jak było dawniej, nikt o tym nie wie.Uwiedna jedni, powschodza inni,Chociaz mniej piekni, cóz temu winni?Strzez naszej barwy, ciesz sie z okrasy,A z nas dawniejsze wspominaj czasy.Nie wzdychaj, starcze, w próznej tesknocie,Wielu straciłes, zostały krocie.Nie całe twoje szczescie jest w grobie,Nie tam sa wszyscy znajomi tobie.Wez troche szczescia od nas szczesliwych,Szukaj umarłych posród nas zywych.GUSLARZKto bładzac po zycia kraju,Chciał pilnowac prostej drogi,Choc mu los wedle zwyczajuWszedzie siał ciernie i głogi;Nareszcie po latach wielu,W licznych troskach, w ciezkich nudach,Zapomniał o drogi celu,Aby znalezc wczas po trudach;Kto z ziemi patrzył ku słoncu,Marzył nieba i gwiazd lotyI nie znał ziemi, az w koncu,Kiedy wpadł w otchłan ciemnoty;Kto zalem pragnał wydzwignac,Co znikło w przeszłosci łonie,Kto zadza pragnał doscignac,Co ma przyszłosc w tajnym łonie;Kto poznał swój bład niewczesnie,O gorszej mysli poprawie,Mruzy oczy, by zyc we snie- strona 4 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plZ tym, czego szukał na jawie;Kto marzen tkniety choroba,Sam własnej sprawca katuszy,Darmo chciał znalezc przed soba;Co miał tylko w swojej duszy; -Kto wspominasz dawne chwile,Komu sie o przyszłych marzy;Idz ze swiata ku mogile,Idz od medrców do guslarzy!Mrok tajemnic nas otacza,Piesn i wiara przewodniczy;Dalej z nami, kto rozpacza,Kto wspomina i kto zyczy.DZIECIWrócmy lepiej do chaty, cos tam od kosciołaBłysneło, ja sie boje, cos po lesie woła.Jutro pójdziem na cmentarz, ty swoim zwyczajemDumac, ja zdobic krzyze kwiatami i majem.Mówia, ze dzisiaj w nocy umarłych spotkamy,Ja ich nie znam, ja własnej nie pamietam mamy,Ty oczy w dzien masz słabe, pragnałbys daremnieDawno widzianych ludzi rozeznac po ciemnie.I słuch masz słaby. Pomnisz? dwie temu niedzieleZebrało sie i krewnych, i sasiadów wieleUrodziny twe swiecic; tys w milczeniu siedział,Nic nie słyszał, nikomu nic nie odpowiedział.Zapytałes na koniec, po co ta gromadaZeszła sie w dzien powszedni? i czy mrok juz pada?A my przyszli winszowac i od kilku godzinSłonce zaszło, i był to dzien twoich urodzin.STARZECOd tego dnia, ach, jakzem daleko odpłynał!Wszystkiem znajome lady i wyspy ominał,Wszystkie dziedziczne skarby znikły w czasu toniach;Cóz mnie po waszych twarzach, i głosach, i dłoniachTwarze, którem z dziecinstwa ukochac przywykał,Dłonie, co mie piesciły, głos, co mie przenikał,Gdziez sa? Zgasły, przebrzmiały, zmieniły sie, starły.Nie wiem, czym posród trupów, czylim sam umarły.Ale inny swiat rzucam, anizelim zastał;Nieszczesny, kto czesciami do mogiły wrastał!Twój jeszcze głos, mój wnuku, ostatnia pociecho,- strona 5 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plJak po umarłej piesniach niemowlece echo,Tuła sie i głos matki powtarzajac kwili.Lecz i ty mie porzucasz, jak inni rzucili.Pójde sam; kto w dzien bładzi i zywych nie słyszy,Widzi w nocy, zna jezyk grobowej zaciszy.Nie zabładze, wszak co rok chodziłem ta droga:Zrazu jak ty, mój synu, z niemowleca trwoga,Potem jak chłopiec pełen ciekawej ochoty,Potem z tesknota, teraz nawet bez tesknoty,Bez zalu; cóz mie wiedzie? jakis zaped nowy,Ciemne przeczucie, moze to instynkt grobowy.Znajde cmentarz i cos mi w głebi serca wrózy,Ze nazad juz nie bede potrzebował strózy.Ale nim sie rozłaczym, twe słuzby dziecieceNagrodze, pójdz, mój synu, ukleknij, złóz rece:Boze! Cos mi rozkazał spełnic kielich zyciaI zbyt wielki, zbyt gorzki dałes mi do picia,Jesli wzgledów twojego miłosierdzia godnaCierpliwosc, z która gorycz wychyliłem do dna,Jedynej, lecz najwiekszej smiem zadac nagrody:Pobłogosław wnukowi - niechaj umrze młodyBadz zdrów; stój i raz jeszcze scisni dziada reke!Daj mi twój głos usłyszec - zaspiewaj piosenkeUlubiona i tyle powtarzana razy, _O zakletym młodziencu, przemienionym w głazy.(DZIECIE)(spiewa)MŁODZIENIEC ZAKLETYWyłamawszy zamku bramy,Twardowski bładził sród gmachów,Biegł na wieze, schodził w jamy:Co tam czarów! co tam strachów!W jednem sklepisku zapadłem-Jak w dziwny rodzaj pokuty-Na łancuchu, przed zwierciadłemStoi młodzieniec okuty.Stoi, a z ludzkiej postaci,Moca czarownych omamien,Coraz jakas czastke traciI powoli wrasta w kamien.Az do piersi był juz głazem,A jeszcze mu błyszcza licaMestwa i siły wyrazem;Czułoscia swieci zrenica.- strona 6 -pobrano z lektury.nogazpolaka.pl« Kto jestes? Zaklety rzecze,Cos te gmachy zdobył smiało,Gdzie tak mnogie pekły miecze,Tylu wolnosc postradało» .« Kto jestem? o, drzy swiat całyPrzed ma szabla, na me słowaWielkiej mocy, wiekszej chwały:Jestem rycerzem z Twardowa» .« Z Twardowa?... za moich czasówNie słyszałem o nazwisku,Ni sród wojennych zapasów,Ni na rycerskim igrzysku.« Nie zgadne, jak długie lataMogłem w wiezieniu przesiedziec;Ty swiezo wracasz ze swiata:Musisz mi o nim powiedziec.« Czy dotad Olgierda ramie,Nasza Litwe wiodac w pole,Po dawnemu Niemcy łamie,Tratuje stepy mogole?»« Olgierd? Ach, juz przeminełoDwiescie lat po stracie meza,Lecz z jego wnuków JagiełłoTeraz walczy i zwycieza» .« Co słysze? Jeszcze dwa słowa:Moze w twych błednych obiegachByłes, rycerzu z Twardowa,Na Switezi naszej brzegach?« Czy tam ludzie nie mówiliO Poraju silnej rekiI o nadobnej Maryli,Której on ubóstwiał wdzieki?»« Młodziencze, nigdzie w tym kraju,Od Niemna po Dniepru krance,Nie słyszałem o PorajuAni o jego kochance.« Po co pytac, czasu strata,Gdy cie wyrwe z tej opoki;Wszystkie ciekawosci swiataWłasnymi odwiedzisz kroki.« Znam czarodziejska nauke,Wiem dzielnosc tego zwierciadła,- strona 7 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plWraz go na drobiazgi stłuke.By z ciebie ta larwa spadła» .To mówiac, nagłym zamachemDobył miecza i przymierza,Ale młodzieniec z przestrachem-« Stój!» - zawołał na rycerza.« Wezmi zwierciadło ze scianyI podaj go w moje rece,Niech sam skrusze me kajdanyI uczynie koniec mece» .Wział i westchnał, twarz mu zbladłaI zalał sie łez strumieniem.I pocałował zwierciadło-I cały stał sie kamieniem.CHÓR MŁODZIEZYTu guslarz kazał młodziezyStanac na drogi połowie:Tam na wzgórku wioska lezy;A tam mogilnik w dabrowie.Miedzy kolebka i grobyMłody nasz wiek w srodku stoi;Sród wesela i załobyStójmyz w srodku, bracia moi!Nie godzi sie do wsi wracac;Nie godzi sie biec w ich slady.Tu bedziemy swiecic DziadyI piosnkami noc ukracac.Bedziemy idacych witacI powracajacych pytac,Lekliwym rozpedzac trwoge,Błednym pokazywac droge.-Zaszło słonce, biega dzieci,Ida starce, płacza, nuca,Lecz znowu słonce zaswieci,Wróca dzieci, starce wróca.Nim dojdzie siwizny dziecie,Nim starego dzwon powoła,Jeszcze ich spotka na swiecieNiejedna chwilka wesoła.Ale kto z nas w młode lataNie działa rzezwym ramieniem,Ale sercem i mysleniem;Taki zgubiony dla swiata.- strona 8 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plKto jak zwierz pustyni szuka,Jak pugacz po nocy lata;Jak upiór do trumny puka,Taki zgubiony dla swiata.Kto w młodosci piesn załobyRaz zanucił, wiecznie nuci;Kto młody odwiedza groby,Juz z nich na swiat nie powróci.Niech wiec dzieci i ojcowieIda w kosciół z prosba, z chlebem;Młodzi, na drogi połowieZostaniem pod czystym niebem.PIESN STRZELCASród wzgórzów i jarów,I dolin, i lasów,Sród pienia ogarówI traby hałasów:Na koniu, co lotemSokoły zadumi,I z bronia, co grzmotemPioruny zatłumi;Wesoły jak dziecko,Jak rycerz krwi chciwy,Odwaznie, zdradzieckoBój zaczał mysliwy.Witajciez rycerza,Pagórki i niwy,Król lasów, pan zwierza,Niech zyje mysliwy!Czy w niebo grot zmierza,Czy w knieje i smugi,Stad leci grad pierza,Stad płyna krwi strugi.Kto w puszczy dojedzieOdynca bez trwogi?Kto kudły niedzwiedziePodesłał pod nogi?Czyj dowcip gnał rojemLataczów do sideł?Kto wstepnym wział bojemSztandary ich skrzydeł?,Witajciez rycerza,- strona 9 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plPagórki i niwy,Król lasów, pan zwierza,Niech zyje mysliwy!Dalejze, dalejze, z tropu w trop,Z tropu w trop, dalejze, dalejze!Dalejze, dalejze, z tropu w trop,Z tropu w trop, hop, hop!GUSTAWSpolowałem piosenke! Nie beda sie gniewacMysliwi, ze do domu wracam bez zwierzyny.Jak tylko wróce, zaraz musze im zaspiewac.-Lecz gdziez zaszedłem? nigdzie sladu ni drozyny.Hola! jak w kniei głucho - ni traby, ni strzału.Zbładziłem - otóz skutek wieszczego zapału!Goniac muze, wyszedłem z obławy. - Mróz cisnie.Trzeba ogien nałozyc; gdy swiatło zabłysnie,Nuz jaki spółtowarzysz z mysliwej czeladziBładzi jak ja, ten ogien razem nas sprowadzi,Łacniej droge znajdziemy. O mój przyjacielu!Takich jak ty mysliwych nie znalazłbys wielu.Oni z lasu nie zwykli spogladac w obłoki, ˇOgarami na piekne polowac widoki;Z jednym zawsze zamiarem i z jedyna zadza,Na ziemi tropia zdobycz - tym lepiej - nie bładza!Pewnie juz z rzezwym sercem i spoconym czołemDzienna zabawe koncza za biesiadnym stołem.Kazdy chlubi sie z przeszłych lub przyszłych zdobyczy;Kazdy swe trafne strzały, cudze pudła liczy;Zartuja z siebie głosno lub szepca do ucha;Wszyscy mówia, a jeden stary ojciec słucha.A jesli sie pod koniec uprzykrzyły łowy,Natenczas do sasiadek - usmiechy, rozmowy,Czasem strzelecka miłosc - wedrowna ptaszyna;Serce przelotem zwiedzi - tak mija godzina,I tydzien, i rok przeszły, - tak bywało wczora,Tak jest dzisiaj i bedzie kazdego wieczora.Szczesliwi! - A ja... czemuz nie jestem jak oni?Wyjechalismy razem - cóz mie w pole goni?Ach, nie zabawy scigam - uciekam od nudy;Nie rozkosze mysliwskie lubie - ale trudy.Ze sie mysl, a przynajmniej ze sie miejsce zmienia,I ze tu nikt mojego nie sledzi marzenia,Łez pustych, które nie wiem, skad w oczach zaswieca,Westchnien bez celu, które nie wiem, kedy leca.Nie do sasiadek pewnie! na wiatry, na gaje,Ku marzeniom!.. Mysl dziwna! Zawsze mi sie zdaje,Ze ktos łzy moje widzi i słyszy westchnienia,I wiecznie około mnie krazy na kształt cienia.Ilez razy w dzien cichy szeleszcza na łaceJakoby nimfy jakiejs stopki latajace;- strona 10 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plSpojrze: chwieja sie kwiaty i podnosza głowy,Jakby z lekka tracone. - Nieraz sród alkowySamotny ksiazke czytam; ksiazka z rak wypadła,Spojrzałem i migneła naprzeciw zwierciadłaLekka postac, szepneła jej powietrzna szata.Nieraz dumałem w nocy; gdy sie mysl rozlata,Wzdycham, i cos westchnieniem dawało znak zycia,Serce biło i czułem drugie serca bicia,Słowo nawet czestokroc, niewyraznie, głucho,Jak przelot nocnej muszki pogłaska mi ucho!...Zasnałem we mgle jasnej; z góry i z dalekaCos błyszczy, choc widocznych kształtów nie obleka;I czuje promien oczu i usmiech oblicza!Gdziez jestes, samotnosci córo tajemnicza?Niechaj sie twój duch uwienczyChocby marnym, nikłym ciałem;Okryj sie choc rabkiem teczyLub jasnym zródła kryształem!Niechaj twojej blask obsłonyDługo, długo w oczach stoi!Niech twych ust rajskimi tonyDługo, długo słuch sie poi!Swiec mi, słonca niech zrenicaOlsnie marz[ac] twoje lica;Piej, syreno! w lubych głosachUsne, marzyc o niebiosach!Ach, gdzie cie szukac? - od ludzi uciekne,Ach, badz ty ze mna, swiata sie wyrzekne!MYSLIWY CZARNY(spiewa)Latasz, mój ptaszku, za wysoko latasz,A czy znasz dzielnosc swoich skrzydełek?Spojrzy na ziemie, która tak pomiataszCo tam wabików, co tam sidełek!-MŁODZIENIECHola! słychac spiewania, hej! wszelki duch zywy!Ozwij sie, bracie, kto jestes?STRZELECMysliwy,Równej jak ty ochoty, wiekszej troche mocy.Obadwa polujemy, chociaz ty w porankiJedziesz na swiat, ja łowy rozpoczynam w nocy;Ty czyhasz na zwierzeta, a ja - na kochanki.GUSTAW- strona 11 -pobrano z lektury.nogazpolaka.plNie wiem, czy dobre miejsce wybrałes na łowy,Ale nie chce przeszkadzac, wiec szczesliwej drogi.STRZELECHola, kolego! nie badz taki raptusowy.Jest ze to grubijanstwo albo skutek trwogi?Pierwiej mie sam zawołał, a teraz ucieka.GUSTAWJa miałbym ciebie wołac?STRZELECSłyszałem z daleka,Zes wołał; kogo? na co? nie wiem doskonaleDosyc, ze posłyszałem westchnienia i zale.Jestem jak ty mysliwcem, byłem kiedys młody,Znam wiec twego rzemiosła i wieku przygody,Musisz miec cos na sercu, rozmówmy sie szczerze.Pewnie [cie] zabłakało w kniei jakie zwierze?Bracie, ja sam bładziłem, znam zwierzeta rózneSkrzydlate i piechotne, czworo- i dwunozne.A jesli nic nie gonisz, pewno rad bys gonił?Ej, czy cie widok pustej torby nie zapłonił?Wstyd młodemu niczego dotad nie zastrzelic?Przyznaj sie, ja ci moge w potrzebie udzielic.GUSTAWDzieki - od nieznajomych nie zadam pomocy,Nie zabieram przyjazni tak rychło i w nocy;I nie rozumiem, co twe słowa maja znaczyc.STRZELECJezelis niepojetny, bede sie tłumaczyc.Jezeli mi nie ufasz, bede szczerszy z toba...Wiedz naprzód, iz gdzie stapisz, jest wszedzie nad tobaPewna istota, która z oczu cie (nie) traci,I ze chce ciebie w ludzkiej nawiedzic postaci,Jezeli to, cos przyrzekł, zachowasz niezłomnie...GUSTAWPrzebóg! co to ma znaczyc?... Nie zblizaj sie do mnie![Na tym sie rekopis konczy]

Hahaha GOŚĆ 30-11-10 18:44

Warchlak zielony z wytrzeszczem hahahahahahahaha KOLEŚ mogles zdjecie świni wstawic bo jak sama login (warchlaczek) wskazuje od świni pochodzi hahahahhahahahahaha ale i tak fajnie z ta żabą.

Warchlaczek GOŚĆ 02-12-10 17:45

No Koleś prawie cie sie udało trafić z tym zdjeciem bo zaba to mój znak zodiaku hahahahaha.

Kot GOŚĆ 02-12-10 18:37

Dla przyszłych maturzystówDZIADYCZĘŚĆ IIGUŚLARZ - STARZEC PIERWSZY z CHÓRU - CHÓR WIEŚNIAKÓW I WIEŚNIACZEK - KAPLICA, WIECZÓR There are more things in Heaven and Earth,Than are dreamt of in your philosophy.ShakespeareSą dziwy w niebie i na ziemi, o którychani śniło się waszym filozofom. CHÓRCiemno wszędzie, głucho wszędzie,Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZZamknijcie drzwi od kaplicyI stańcie dokoła truny;Żadnej lampy, żadnej świécy,W oknach zawieście całuny.Niech księżyca jasność bladaSzczelinami tu nie wpada.Tylko żwawo, tylko śmiało.STARZECJak kazałeś, tak się stało.CHÓRCiemno wszędzie, głucho wszędzie,Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZCzyscowe duszeczki!W jakiejkolwiek świata stronie:Czyli która w smole płonie,Czyli marznie na dnie rzeczki,Czyli dla dotkliwszej karyW surowym wszczepiona drewnie,Gdy ją w piecu gryzą żary,I piszczy, i płacze rzewnie;Każda spieszcie do gromady!Gromada niech się tu zbierze!Oto obchodzimy Dziady!Zstępujcie w święty przybytek;Jest jałmużna, są pacierze,I jedzenie, i napitek.CHÓRCiemno wszędzie, głucho wszędzie,Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZPodajcie mi garść kądzieli,Zapalam ją; wy z pośpiechem,Skoro płomyk w górę strzeli,Pędźcie go z lekkim oddechem.O tak, o tak, daléj, daléj,Niech się na powietrzu spali.CHÓRCiemno wszędzie, głucho wszędzie,Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZNaprzód wy z lekkimi duchy,Coście śród tego padołuCiemnoty i zawieruchy,Nędzy, płaczu i mozołuZabłysnęli i spłonęliJako ta garstka kądzieli.Kto z was wietrznym błądzi szlakiem,W niebieskie nie wzleciał bramy,Tego lekkim, jasnym znakiemPrzyzywamy, zaklinamy.CHÓRMówcie, komu czego braknie,Kto z was pragnie, kto z was łaknie.GUŚLARZPatrzcie, ach, patrzcie do góry,Cóż tam pod sklepieniem świeci?Oto złocistym pióryTrzepioce się dwoje dzieci.Jak listek z listkiem w powiewie,Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem;Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie,Jak aniołek igra z aniołkiem.GUŚLARZ I STARZECJak listek z listkiem w powiewie,Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem;Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie,Tak aniołek igra z aniołkiem.ANIOŁEK(do jednej z wieśniaczek)Do mamy lecim, do mamy.Cóż to, mamo, nie znasz Józia?Ja to Józio, ja ten samy,A to siostra moja Rózia.My teraz w raju latamy,Tam nam lepiej niż u mamy.Patrz, jakie główki w promieniu,Ubiór z jutrzenki światełka,A na oboim ramieniuJak u motylków skrzydełka.W raju wszystkiego dostatek,Co dzień to inna zabawka:Gdzie stąpim, wypływa trawka,Gdzie dotkniem, rozkwita kwiatek.Lecz choć wszystkiego dostatek,Dręczy nas nuda i trwoga.Ach, mamo, dla twoich dziatekZamknięta do nieba droga!CHÓRLecz choć wszystkiego dostatek,Dręczy ich nuda i trwoga.Ach, mamo, dla twoich dziatekZamknięta do nieba droga!GUŚLARZCzego potrzebujesz, duszeczko,Żeby się dostać do nieba?Czy prosisz o chwałę Boga?Czyli o przysmaczek słodki?Są tu pączki, ciasta, mleczkoI owoce, i jagodki.Czego potrzebujesz, duszeczko;Żeby się dostać do nieba?ANIOŁEKNic nam, nic nam nie potrzeba.Zbytkiem słodyczy na ziemiJesteśmy nieszczęśliwemi.Ach, ja w mojem życiu całemNic gorzkiego nie doznałem.Pieszczoty, łakotki, swawole,A co zrobię, wszystko caca.Śpiewać, skakać, wybiec w pole,Urwać kwiatków dla Rozalki,Oto była moja praca,A jej praca stroić lalki.Przylatujemy na DziadyNie dla modłów i biesiady,Niepotrzebna msza ofiarna;Nie o pączki, mleczka, chrusty,-Prosim gorczycy dwa ziarna;A ta usługa tak marnaStanie za wszystkie odpusty.Bo słuchajcie i zważcie u siebie,Że według Bożego rozkazu:Kto nie doznał goryczy ni razu,Ten nie dozna słodyczy w niebie.CHÓRBo słuchajmy i zważmy u siebie,Że według Bożego rozkazu:Kto nie doznał goryczy ni razu,Ten nie dozna słodyczy w niebie. GUŚLARZAniołku, duszeczko!Czego chciałeś, macie obie.To ziarneczko, to ziarneczko,Teraz z Bogiem idźcie sobie.A kto prośby nie posłucha,W imię Ojca, Syna, Ducha.Widzicie Pański krzyż?Nie chcecie jadła, napoju,Zostawcież nas w pokoju!A kysz, a kysz! CHÓRA kto prośby nie posłucha,W imię Ojca, Syna, Ducha.Widzicie Pański krzyż?Nie chcecie jadła, napoju,Zostawcież nas w pokoju;A kysz, a kysz!(Widmo znika) GUŚLARZJuż straszna północ przybywa,Zamykajcie drzwi na kłódki;Weźcie smolny pęk łuczywa,Stawcie w środku kocioł wódki.A gdy laską skinę z dala,Niechaj się wódka zapala.Tylko żwawo, tylko śmiało.STARZECJużem gotów.GUŚLARZDaję hasło.STARZECBuchnęło, zawrzałoI zgasło.CHÓRCiemno wszędzie, głucho wszędzie;Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZDalej wy z najcięższym duchem,Coście do tego padołuPrzykuci zbrodni łańcuchemZ ciałem i duszą pospołu.Choć zgon lepiankę rozkruszy,Choć was anioł śmierci woła,Żywot z cielesnej katuszyDotąd wydrzeć się nie zdoła.Jeżeli karę tak srogąLudzie nieco zwolnić mogąI zbawić piekielnej jamy,Której jesteście tak blisko:Was wzywamy, zaklinamyPrzez żywioł wasz, przez ognisko!CHÓRMówcie, komu czego braknie,Kto z was pragnie, kto z was łaknie?GŁOS(za oknem)Hej, kruki, sowy, orlice!O wy przeklęte żarłoki!Puśćcie mnie tu pod kaplicę,Puśćcie mnie choć na dwa kroki.GUŚLARZWszelki duch! jakaż potwora!Widzicie w oknie upiora?Jak kość na polu wybladły;Patrzcie! patrzcie, jakie lice!W gębie dym i błyskawice,Oczy na głowę wysiadły,Świecą jak węgle w popiele.Włos rozczochrany na czele.A jak suchy snop cierniowyPłonąc miotłę ognia ciska,Tak od potępieńca głowyZ trzaskiem sypią się iskrzyska.GUŚLARZ I STARZECA jak suchy snop cierniowyPłonąc miotłę ognia ciska,Tak od potępieńca głowyZ trzaskiem sypią się iskrzyska.WIDMO(zza okna)Dzieci! nie znacie mnie, dzieci?Przypatrzcie się tylko z bliska,Przypomnijcie tylko sobie!Ja nieboszczyk pan wasz, dzieci!Wszak to moja była wioska.Dziś ledwo rok mija trzeci,Jak mnie złożyliście w grobie.Ach, zbyt ciężka ręka boska!Jestem w złego ducha mocy,Okropne cierpię męczarnie.Kędy noc ziemię ogarnie,Tam idę szukając nocy;A uciekając od słońcaTak pędzę żywot tułaczy,A nie znajdę błędom końca.Wiecznych głodów jestem pastwą;A któż mię nakarmić raczy?Szarpie mię żarłoczne ptastwo;A któż będzie mój obrońca?Nie masz, nie masz mękom końca!CHÓRSzarpie go żarłoczne ptastwo,A któż mu będzie obrońca?Nie masz, nie masz mękom końca!GUŚLARZA czegoż potrzeba dla duszy,Aby uniknąć katuszy?Czy prosisz o chwałę nieba?Czy o poświęcone gody?Jest dostatkiem mleka, chleba,Są owoce i jagody.Mów, czego trzeba dla duszy,Aby się dostać do nieba?WIDMODo nieba?... bluźnisz daremnie..O nie! ja nie chcę do nieba;Ja tylko chcę, żeby ze mniePrędzej się dusza wywlekła.Stokroć wolę pójść do piekła,Wszystkie męki zniosę snadnie;Wolę jęczeć w piekle na dnie,Niż z duchami nieczystemiBłąkać się wiecznie po ziemi,Widzieć dawnych uciech ślady,Pamiątki dawnej szkarady;Od wschodu aż do zachodu,Od zachodu aż do wschoduUmierać z pragnienia, z głoduI karmić drapieżne ptaki.Lecz niestety! wyrok taki,Że dopóty w ciele muszęPotępioną włóczyć duszę,Nim kto z was, poddani moi,Pożywi mię i napoi.Ach, jak mnie pragnienie pali;Gdyby mała wody miarka!Ach! gdybyście mnie podaliChoćby dwa pszenicy ziarka!CHÓRAch, jak go pragnienie pali!Gdyby mała wody miarka!Ach, gdybyśmy mu podaliChoćby dwa pszenicy ziarka!CHÓR PTAKÓW NOCNYCHDarmo żebrze, darmo płacze:My tu czarnym korowodem,Sowy, kruki i puchacze,Niegdyś, panku, sługi twoje.Któreś ty pomorzył głodem,Zjemy pokarmy, wypijem napoje.Hej, sowy, puchacze, kruki,Szponami, krzywymi dziobySzarpajmy jadło na sztuki!Chociażbyś trzymał już w gębie,I tam ja szponę zagłębię;Dostanę aż do wątroby.Nie znałeś litości, panie!Hej, sowy, puchacze, kruki,I my nie znajmy litości:Szarpajmy jadło na sztuki,A kiedy jadła nie stanie,Szarpajmy ciało na sztuki,Niechaj nagie świecą kości.KRUKNie lubisz umierać z głodu!A pomnisz, jak raz w jesieniWszedłem do twego ogrodu?Gruszka dojrzewa, jabłko się czerwieni;Trzy dni nic nie miałem w ustach,Otrząsnąłem jabłek kilka.Lecz ogrodnik skryty w chrustachZaraz narobił hałasuI poszczuł psami jak wilka.Nie przeskoczyłem tarasu,Dopędziła mię obława;Przed panem toczy się sprawa,O co? o owoce z lasu,Które na wspólną wygodęBóg dał jak ogień i wodę.Ale pan gniewny zawoła:"Potrzeba dać przykład grozy".Zbiegł się lud z całego sioła,Przywiązano mnie do sochy,Zbito dziesięć pęków łozy.Każdą kość, jak z kłosa żyto,Jak od suchych strąków grochy,Od skóry mojej odbito!Nie znałeś litości, panie!CHÓR PTAKÓWHej, sowy, puchacze, kruki,I my nie znajmy litości!Szarpajmy jadło na sztuki;A kiedy jadła nie stanie,Szarpajmy ciało na sztuki,Niechaj nagie świecą kości!SOWANie lubisz umierać z głodu!Pomnisz, jak w kucyją samą,Pośród najtęższego chłodu,Stałam z dziecięciem pod bramą.Panie! wołałam ze łzami,Zlituj się nad sierotami!Mąż mój już na tamtym świecie,Córkę zabrałeś do dwora,Matka w chacie leży chora,Przy piersiach maleńkie dziecię.Panie, daj nam zapomogę,Bo dalej wyżyć nie mogę!Ale ty, panie, bez duszy!Hulając w pjanej ochocie,Przewalając się po złocie,Hajdukowi rzekłeś z cicha:"Kto tam gościom trąbi w uszy?Wypędź żebraczkę, do licha".Posłuchał hajduk niecnota,Za włosy wywlekł za wrota!Wepchnął mię z dzieckiem do śniegu!Zbita i przeziębła srodze,Nie mogłam znaleźć noclegu;Zmarzłam z dziecięciem na drodze.Nie znałeś litości, panie!CHÓR PTAKÓWHej, sowy, puchacze, kruki,I my nie znajmy litości!Szarpajmy jadło na sztuki,A kiedy jadła nie stanie,Szarpajmy ciało na sztuki,Niechaj nagie świecą kości!WIDMONie ma, nie ma dla mnie rady!Darmo podajesz talerze,Co dasz, to ptastwo zabierze.Nie dla mnie, nie dla mnie Dziady!Tak, muszę dręczyć się wiek wiekiem,Sprawiedliwe zrządzenia Boże!Bo kto nie był ni razu człowiekiem,Temu człowiek nic nie pomoże.CHÓRTak, musisz dręczyć się wiek wiekiem,Sprawiedliwe zrządzenia Boże!Bo kto nie był ni razu człowiekiem,Temu człowiek nic nie pomoże.GUŚLARZGdy nic tobie nie pomoże,Idźże sobie precz, nieboże.A kto prośby nie posłucha,W Imię Ojca, Syna, Ducha.Czy widzisz Pański krzyż?Nie bierzesz jadła, napoju?Zostawże nas w pokoju!A kysz, a kysz!CHÓRA kto prośby nie posłucha,W imię Ojca, Syna, Ducha.Czy widzisz Pański krzyż?Nie bierzesz jadła, napoju?Zostawże nas w pokoju!A kysz, a kysz!(Widmo znika)GUŚLARZPodajcie mi, przyjaciele,Ten wianek na koniec laski.Zapalam święcone ziele,W górę dymy, w górę blaski!CHÓRCiemno wszędzie, głucho wszędzie,Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZTeraz wy, pośrednie duchy,Coście u tego padołuCiemnoty i zawieruchyŻyłyście z ludźmi pospołu;Lecz, od ludzkiej wolne skazy,Żyłyście nie nam, nie światu,Jako te cząbry i ślazy,Ni z nich owocu, ni kwiatu.Ani się ukarmi zwierzę,Ani się człowiek ubierze;Lecz w wonne skręcone wiankiNa ścianie wiszą wysoko.Tak wysoko, o ziemianki,Była wasza pierś i oko!Która dotąd z czystym skrzydłemNiebieskiej nie przeszła bramy,Was tym światłem i kadzidłemZapraszamy, zaklinamy.CHÓRMówcie, komu czego braknie,Kto z was pragnie, kto z was łaknie.GUŚLARZA toż czy obraz Bogarodzicy?Czyli anielska postać?Jak lekkim rzutem obręczaPo obłokach zbiega tęcza,By z jeziora wody dostać,Tak ona świeci w kaplicy.Do nóg biała spływa szata,Włos z wietrzykami swawoli,Po jagodach uśmiech lata,Ale w oczach łza niedoli.GUŚLARZ I STARZECDo nóg biała spływa szata,Włos z wietrzykami swawoli;Po jagodach uśmiech lata,Ale w oczach łza niedoli.GUŚLARZ I DZIEWCZYNAGUŚLARZNa głowie ma kraśny wianek,W ręku zielony badylek,A przed nią bieży baranek,A nad nią leci motylek.Na baranka bez ustankuWoła: baś, baś, mój baranku,Baranek zawsze z daleka:Motylka rózeczką goniI już, już trzyma go w dłoni;Motylek zawsze ucieka.DZIEWCZYNANa głowie mam kraśny wianek.W ręku zielony badylek,Przede mną bieży baranek,Nade mną leci motylek.Na baranka bez ustankuWołam: baś, baś, mój baranku,Baranek zawsze z daleka;Motylka rózeczką gonięI już, już chwytam go w dłonie;Motylek zawsze ucieka.DZIEWCZYNATu niegdyś w wiosny porankiNajpiękniejsza z tego sioła,Zosia pasając barankiSkacze i śpiewa wesoła.La la la la.Oleś za gołąbków paręChciał raz pocałować w usta;Lecz i prośbę, i ofiaręWyśmiała dziewczyna pusta.La la la la.Józio dał wstążkę pasterce,Antoś oddał swoje serce;Lecz i z Józia, i z AntosiaŚmieje się pierzchliwa Zosia.La la la la.Tak, Zosią byłam, dziewczyną z tej wioski,Imię moje u was głośne,Że chociaż piękna, nie chciałam zamęściaI dziewiętnastą przeigrawszy wiosnę,Umarłam nie znając troskiAni prawdziwego szczęścia.Żyłam na świecie; lecz, ach! nie dla świata!Myśl moja, nazbyt skrzydlata,Nigdy na ziemskiej nie spoczęła błoni.Za lekkim zefirkiem goni,Za muszką, za kraśnym wiankiem,Za motylkiem, za barankiem;Ale nigdy za kochankiem.Pieśni i fletów słuchałam rada:Często, kiedy sama pasę,Do tych pasterzy goniłam stada,Którzy mą wielbili krasę;Lecz żadnego nie kochałam.Za to po śmierci nie wiem, co się ze mną dzieje,Nieznajomym ogniem pałam;Choć sobie igram do woli,Latam, gdzie wietrzyk zawieje,Nic mię nie smuci, nic mię nie boli,Jakie chcę, wyrabiam cuda.Przędę sobie z tęczy rąbki,Z przezroczystych łez porankuTworzę motylki, gołąbki.Przecież nie wiem, skąd ta nuda:Wyglądam kogoś za każdym szelestem,Ach, i zawsze sama jestem!Przykro mi, że bez ustankuWiatr mną jak piórkiem pomiata.Nie wiem, czy jestem z tego, czy z tamtego świataGdzie się przybliżam, zaraz wiatr oddali,Pędzi w górę, w dół, z ukosa:Tak pośród pierzchliwej faliWieczną przelatując drogę,Ani wzbić się pod niebiosa,Ani ziemi dotknąć nie mogę.CHÓRTak pośród pierzchliwej faliPrzez wieczne lecąc bezdroże,Ani wzbić się pod niebiosa,Ani dotknąć ziemi nie może.GUŚLARZCzego potrzebujesz, duszeczko,Żeby się dostać do nieba?Czy prosisz o chwałę Boga,Czy o przysmaczek słodki?Są tu pączki, ciasta, mleczko,I owoce, i jagodki.Czego potrzebujesz, duszeczko,Żeby się dostać do nieba?DZIEWCZYNANic mnie, nic mnie nie potrzeba!Niechaj podbiegą młodzieńce,Niech mię pochwycą za ręce,Niechaj przyciągną do ziemi,Niech poigram chwilkę z niemi.Bo słuchajcie i zważcie u siebie,Że według Bożego rozkazu:Kto nie dotknął ziemi ni razu,Ten nigdy nie może być w niebie.CHÓRBo słuchajmy i zważmy u siebie,Że według Bożego rozkazu:Kto nie dotknął ziemi ni razu,Ten nigdy nie może być w niebie.GUŚLARZ(do kilku wieśniaków)Darmo bieżycie; to są marne cienie,Darmo rączki ściąga biedna,Wraz ją spędzi wiatru tchnienie.Lecz nie płacz, piękna dziewico!Oto przed móją źrzenicąOdkryto przyszłe wyroki:Jeszcze musisz sama jednaLatać z wiatrem przez dwa roki,A potem staniesz za niebieskim progiem.Dziś modlitwa nic nie zjedna.Lećże sobie z Panem Bogiem.A kto prośby nie posłucha,W imię Ojca, Syna, Ducha!Czy widzisz Pański krzyż?Nie chciałaś jadła, napoju?Zostawże nas w pokoju.A kysz, a kysz!CHÓRA kto prośby nie posłucha,W imię Ojca, Syna, Ducha!Czy widzisz Pański krzyż?Nie chciałaś jadła, napoju?Zostawże nas w pokoju.A kysz, a kysz!(Dziewica znika)GUŚLARZTeraz wszystkie dusze razem,Wszystkie i każdą z osobna,Ostatnim wołam rozkazem!Dla was ta biesiada drobna;Garście maku, soczewicyRzucam w każdy róg kaplicy.CHÓRBierzcie, czego której braknie,Która pragnie, która łaknie.GUŚLARZCzas odemknąć drzwi kaplicy.Zapalcie lampy i świécy.Przeszła północ, kogut pieje,Skończona straszna ofiara,Czas przypomnieć ojców dzieje.Stójcie...CHÓRCóż to?GUŚLARZJeszcze mara!CHÓRCiemno wszędzie, głucho wszędzie,Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZ(do jednej z wieśniaczek)Pasterko, ot tam w żałobie...Wstań, bo czy mi się wydaje,Czy ty usiadłaś na grobie?Dziatki! patrzajcie, dla Boga!Wszak to zapada podłogaI blade widmo powstaje;Zwraca stopy ku pasterce,I stanęło tuż przy boku.Zwraca lice ku pasterce,Białe lice i obsłony,Jako śnieg po nowym roku.Wzrok dziki i zasępionyUtopił całkiem w jej oku.Patrzcie, ach, patrzcie na serce!Jaka to pąsowa pręga,Tak jakby pąsowa wstęgaAlbo jak sznurkiem korale,Od piersi aż do nóg sięga.Co to jest, nie zgadnę wcale!Pokazał ręką na serce,Lecz nic nie mówi pasterce.CHÓRCo to jest, nie zgadniem wcale.Pokazał ręką na serce,Lecz nic nie mówi pasterce.GUŚLARZCzego potrzebujesz, duchu młody?Czy prosisz o chwałę nieba?Czyli o święcone gody?Jest dostatkiem mleka, chleba,Są owoce i jagody.Czego potrzebujesz, duchu młody,Żeby się dostać do nieba?(Widmo milczy)CHÓRCiemno wszędzie, głucho wszędzie.Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZOdpowiadaj, maro blada!Cóż to, nic nie odpowiada?CHÓRCóż to, nic nie odpowiada?GUŚLARZGdy gardzisz mszą i pierogiem,Idźże sobie z Panem Bogiem;A kto prośby nie posłucha,W imię Ojca, Syna, Ducha!Czy widzisz Pański krzyż?Nie chciałeś jadła, napoju?Zostawże nas w pokoju.A kysz, a kysz!(Widmo stoi)CHÓRA kto prośby nie posłucha,W imię Ojca, Syna, Ducha!Czy widzisz Pański krzyż?Nie chciałeś jadła, napoju?Zostawże nas w pokoju.A kysz, a kysz!GUŚLARZPrzebóg! cóż to za szkarada?Nie odchodzi i nie gada!CHÓRNie odchodzi i nie gada!GUŚLARZDuszo przeklęta czy błoga,Opuszczaj święte obrzędy!Oto roztwarta podłoga,Kędy wszedłeś, wychodź tędy.Bo cię przeklnę w imię Boga,(po pauzie)Precz stąd na lasy, na rzeki,I zgiń, przepadnij na wieki!(Widmo stoi)Przebóg! cóż to za szkarada?I milczy, i nie przepada!CHÓRI milczy, i nie przepada!GUŚLARZDarmo proszę, darmo gromię,On się przeklęctwa nie boi.Dajcie kropidło z ołtarza...Nie pomaga i kropidło!Bo utrapione straszydłoJak stanęło, tak i stoi,Niemo, głucho, nieruchomie,Jak kamień pośród cmentarza.CHÓRBo utrapione straszydłoJak stanęło, tak i stoi,Niemo, głucho, nieruchomie,Jak kamień pośród cmentarza.Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,Co to będzie, co to będzie?GUŚLARZTo jest nad rozum człowieczy!Pasterko! znasz tę osobę?W tym są jakieś straszne rzeczy.Po kim ty nosisz żałobę?Wszak mąż i rodzina zdrowa?Cóż to! nie mówisz i słowa?Spojrzyj, odezwij się przecię!Czyś ty martwa, moje dziecię?Czegoż uśmiechasz się, czego?Co w nim widzisz wesołego?CHÓRCzegoż uśmiechasz się, czego?Co w nim widzisz wesołego?GUŚLARZDaj mnie stułę i gromnicę,Zapalę, jeszcze poświęcę...Próżno palę, próżno święcę,Nie znika przeklęta dusza.Weźcie pasterkę pod ręce,Wyprowadźcie za kaplicę.Czegoż uśmiechasz się, czego?Co w nim widzisz powabnego?CHÓRCzegoż oglądasz się? czego?Co w nim widzisz powabnego?GUŚLARZPrzebóg, widmo kroku rusza!Gdzie my z nią, on za nią wszędzie...Co to będzie, co to będzie?CHÓRGdzie my z nią, on za nią wszędzie.Co to będzie, co to będzie?---POWRÓT




Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://skarszewy.istrefa.com

istrefa gmina Skarszewy | istrefa powiat starogardzki | istrefa pomorskie | istrefa Polska

Skarszewy - miasto, gmina miejsko-wiejska, powiat starogardzki, województwo pomorskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 83-250


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem